Wygodne szpilki do pracy – czy istnieją?

Wygodne szpilki do pracy

Jak kariera to tylko w wysokich szpilkach. Ale czy wygodne szpilki do pracy w ogóle istnieją? Taką mam dziś zagwozdkę.

Chyba każda kobieta, która zakłada szpilki czuje się jakby szła na podbój świata. Nie bez powodu też tego typu obuwie wydaje się być idealne dla kobiety pracującej w korporacji, na stanowiskach reprezentacyjnych, w branży medycznej, w handlu, w zasadzie wszędzie tam gdzie kobieta ma okazję wyglądać elegancko i nonszalancko. Tylko wtedy pojawia się też problem wygody, wszak obcas = obciążenie kostki i palców u stóp. A chcąc nie chcąc – w pracy spędzamy te osiem godzin dziennie, czasem nawet więcej. Wizja połączenia mody i wygody często bywa kosmiczna, ale wcale nie jest nieosiągalna. Bo jak się okazuje można do pracy biec w szpilkach bez strachu o późniejszy ból kostek.

Tylko trzeba te szpilki wybrać rozsądnie…

STYLIZACJA TO NIE TYLKO SUKIENKA – BUT JAKO KROPKA NAD I.

Zdążyłam już zauważyć – nie tylko zresztą ja – jak wiele w naszym ubiorze opiera się na butach. Odpowiedni ich dobór potrafi odmienić całe zestawienie diametralnie. Idąc do pracy chcemy robić dobre wrażenie, wyglądać z klasą. Czy to w oczach szefa, czy klienta. Zasady ubioru określają jednak parę kwestii. Jak na przykład to, czego nie wypada zakładać (buty z odkrytymi palcami wyglądają zbyt wymownie, wysokie wiązania nie będą pasować do wszystkich stylizacji i nie są zbyt eleganckie. A miejscach pracy, gdzie dress code jest surowo przestrzegany złym pomysłem będą szpilki w intensywnych oraz metalicznych odcieniach – wyjątkiem jest czerwień).

Warto wybierać buty w uniwersalnych odcieniach, które z łatwością wkomponujemy do każdej ze stylizacji. Odpowiednimi kolorami są czarny, biały, beżowy, nude, szary czy granatowy.

Jednak najważniejsze jest to, że dany but musi nam służyć cały dzień.

NA PALUSZKACH, NA PALUSZKACH TAŃCOWAŁA…

Pracowałam za biurkiem prawie 6 lat. Mówiąc tutaj “za biurkiem” mam na myśli pracę w pewnym sensie biurową, chociaż tak naprawdę z branży handlowej, sprzedaż i obsługa klienta to był priorytet. W takich miejscach zawsze pojawia się dress code, a zaraz za nim drepczą buty na obcasie. Która z nas nie lubi tego efektu wypiętej klatki piersiowej, pewności siebie, wrażenia że jest się wyższą i ma się zgrabniejsze nogi kiedy założy szpilki – dawajcie, pierwsze rzućcie kamieniem. Ależ oczywiście, że szpilki zakładałam chętnie, nie ja jedna przecież. Niestety też nie jedyna po trzech godzinach zaczynałam kląć, bo nogi bolały, kostki puchły, palce były jak kartofelki. Wszystko bolało. Później w szpilkach nauczyłam się biegać. Po mieście, po chodniku, po asfalcie, ale też po najbardziej niewygodnej ulicy w Opolu – deptaku na Krakowskiej. Stara, kamienna droga gdzie łatwo pogubić buty, a przynajmniej stracić fleka. Dorzuć do tego niewygodny i niestabilny but, tragedia murowana, można połamać sobie nogi.

Wygodne szpilki do pracy

Szpilki i ich grzechy główne.

Wszystko co było dla mnie problemem w dłuższym chodzeniu na obcasach opierało się na dwóch “grzechach głównych”. Jako, że szpilki to trochę jak ciągłe chodzenie na palcach, buty piły mnie właśnie w palce. Do tego mam wąska stopę, nawet bardzo i niskie podbicie. Dlatego jak but był już dobry na długość, to za szeroki w bokach i mi spadał, a jak nie spadał bo był węższy to znów wydawał się być za mały i uciskał mi palce. Skutkiem więc był ciągły dyskomfort, sine i spuchnięte nogi, a ja zamiast się uśmiechać do klienta to miałam na twarzy dziwny grymas. Za to w głowie… w głowie przynajmniej cztery strony przekleństw. I zarzuty miałam, sama nie wiem do kogo, czy te wygodne szpilki do pracy w ogóle istnieją?

BO CIĘŻKO O WYGODNE SZPILKI, KIEDY ŻADNE NIE PASUJĄ.

Pomyślałam sobie, jakże wygodnym wariantem byłby taki but, który byłby jakby… skrojony dla mnie. Który zapewni mi wygodę przynajmniej na kilka godzin pracy. Nie mówię o całym dniu, spokojnie, bądźmy realistami. Ale przynajmniej te pierwsze cztery do sześciu godzin spokoju dla stóp, a przy okazji naszej psychiki. W końcu nikt nie jest w pracy wydajny, kiedy coś go boli i uwiera.

Zauważcie, że sieciówkowe buty są robione na jednym kopycie, tak jakby każda z nas miała stopy “kopiuj-wklej”. Dlatego możliwość dobrania czegoś co będzie dla nas jak druga skóra graniczy z cudem. Nie raz łapiemy się na tym, że nosimy z koleżanką identyczny rozmiar. Nas dany but będzie wkurzał, kiedy kumpela rozpłynie się nad nim w zachwycie.

Tylko, że ja jestem uparty stwór i wyznaję jedną zasadę.

JEŚLI CZEGOŚ NIE WOLNO, A BARDZO SIĘ CHCE…

…to można.

I z taką zasadą podeszłam do poszukiwania butów, w których mogę podbijać świat.

POTEM TRAFIŁAM NA SHOESSTYLERS.COM

Na początku była idea, żeby kobieta zakładając buty wydała z siebie głośne: OOOOCH. Żeby chodzenie w szpilkach nie kojarzyło się z bólem, a z wdziękiem, klasą i przyjemnością.

Jak może wyglądać proces stworzenia takiego obuwia i czy to w ogóle jest realne? Oczywiście, że tak. Wystarczy zacząć od stworzenia idealnego kopyta pod konkretny rozmiar stopy. Biorąc pod uwagę jej kształt, szerokość, palce i podbicie. Potraktować stopę wyjątkowo – w końcu nosi ciężar naszego ciała cały dzień i znajduje się w niej tyle receptorów. Dodaj do tego najwyższej klasy skórę, wyściółkę buta i projekt bardzo stabilnego obcasa, który nie chwieje się ani nie chybocze na boki.

Brzmi jak utopia, ale to nie są żarty. Testy pokazują jasno – sześć godzin chodzenia w butach SHOESSTYLERS bez bólu. Kto testuje? Kobiety. Takie jak ja, ty, twoja mama, koleżanka, ciocia. Kto nad butem się pochyla? Sam ich twórca, do tego konsultacje medyczne, bo przecież z anatomią nie można żartować.

Co powstało?

Czarne Szpilki 10cm, kopyto La Leggera

Szpilki, które wybrałam dla samej siebie, bo są dla mnie synonimem klasy i kobiecości. Mogę założyć je do tak ogromnej ilości stylizacji, że w zasadzie ogranicza mnie tylko wyobraźnia. Do tego jestem już po trzykrotnej “randce” z nimi i póki co mogę śmiało stwierdzić… Ponad cztery godziny zdjęć ze szpilkami na stopach, a ja ani nie wyrżnęłam orła, ani niczego nie złamałam, a ściągając je nie miałam nawet połowy obrzęku. Nie mówiąc nawet o tym, że zapomniałam całkiem o tym, że w ogóle na nogach mam obcasy.

“Klasyczne piękno osadzone na 10 centymetrowym obcasie, okraszone piękną głęboką czernią. Starannie przemyślane i wykonane z najlepszej jakości skóry naturalnej. Stworzone dla aktywnych kobiet ceniących sobie komfort i przyjemność z użytkowania.
Nie bez przyczyny nazwane „La Leggera”, oznaczające lekkość, subtelność, delikatność. Czyli wszystko to, co poczuje każda kobieta, podczas zdobywania świata w naszych butach…

Materiały jakich używamy:
Skóra naturalna na zewnątrz jak i wewnątrz.
Podeszwa kompozytowa.”

źródło: strona producenta

Wygodne szpilki do pracy

WYGODNE SZPILKI DO PRACY – TO JUŻ WIĘCEJ NIŻ IDEA.

Marzeniem stwórcy marki jest jedno. Radość kobiet. Moment założenia obcasów, ten oddech ulgi, który nadaje uczucie lekkości, odrobiny luksusu. I wygodna noszenia. Sześć godzin aktywności bez bólu kostki i palców. Możliwość chodzenia, ba! Biegania w nich bez strachu, że za chwilę nie będziemy umiały iść prosto. Moment, w którym łapiemy się na tym, że zapominamy o wysokim obcasie, a materiał buta jest dla nas jak druga skóra. To wszystko żeby pokazać, że wygodne buty są, istnieją i że są nimi właśnie szpilki.

Zamysł jest prosty. To właśnie dla Twojej stopy mogą powstać buty jedyne w swoim rodzaju, testowane przez inne kobiety, udoskonalane, dążące do perfekcji. Pochylono nad nimi wiele głów, również takich, które mają wiedzę medyczną. 

Od czego można zacząć? Shoesstylers daje możliwość odrysowania dokładnego kopyta i na jego podstawie stworzenia butów dopasowanych w każdym calu. Butów, które tym samym zyskują na oryginalności – bo pomyślcie – w końcu to jedne jedyne buty, tak jak każdy z nas ma jedne jedyne, takie a nie inne stopy.

Idźmy dalej. Jeśli macie w głowie jakieś wymarzone buty, ale takie wiecie, wyśnione po nocach – możecie stworzenie takich zaproponować Shoesstylers. Wszystko dlatego, że twórcy marki chcą tylko jednego. Uśmiechu na twarzy każdej kobiety. A my kobiety lubimy się przecież uśmiechać. Lubimy czuć się wyjątkowo.

WYGODNE SZPILKI DO PRACY W STYLIZACJACH BIUROWYCH.

Buszując w mojej szafie udało mi się wpaść aż na trzy stylizacje, które możemy założyć do pracy, biura czy chociażby na egzamin, zajęcia. Idźmy dalej, może tez rozmowa kwalifikacyjna? Delegacja? Każde z miejsc, w których musimy wyglądać elegancko, stylowo i z klasą. 

Oczywiście nie omieszkałam wprowadzić we wszystko trochę koloru, sięgnęłam też po animal print. Najważniejsze jednak było dla mnie to, aby czuć się kobieco i szykownie.

Sukienka tricolore + detale animal print

 

Wygodne szpilki do pracy  

Sukienka i dodatki: SZACHOWNICA

 

KLASYKA. CZARNA KOSZULA I SZARE SPODNIE

 

Wygodne szpilki do pracy

Total look: SZACHOWNICA

 

ZWIEWNA MAXI W ANIMAL PRINT

 

Wygodne szpilki do pracy Wygodne szpilki do pracy Wygodne szpilki do pracy Wygodne szpilki do pracy

Sukienka: NAKD LOUNGE

BYŁO PYTANIE, TO TERAZ ODPOWIEDŹ.

Czy istnieją w ogóle wygodne szpilki i czy da radę wytrzymać w takich w pracy? Aż połowa z Was na moim Instagramie odpowiedziało, że nie ma na to szans.

I chciałabym w tym miejscu tę połowę przekonać, że jest nadzieja! Tylko widzicie, szukać trzeba.

Wygodne szpilki to żaden mit, a przy okazji to dla mnie wielkie zbawienie. Bo ja jestem wygodna, tak po prostu i z zasady. Lubię czuć luz, nawet na wysokim obcasie. Tutaj ten luz jest, nawet w klasycznym wydaniu. Mogę tańczyć, biegać, skakać i śpiewać (no dobra, śpiewać może lepiej nie) w obcasie 10cm i nie jęknąć ani razu, że… ała boli!

SHOESSTYLERS

Po inne stylizacje, które mogą Was inspirować w kwestii dress code sięgnijcie m.in tu:

Businesswoman nie tylko w szarościach. Czerwień ma moc!

 

2 thoughts on “Wygodne szpilki do pracy – czy istnieją?

  1. Świetny post i piękne zdjęcia *. * Naprawdę mnie zaintrygowałaś tymi butami i nie pozostaje mi nic innego jak sprawdzić na własnych nogach jak to jest bezboleśnie wytrzymać w szpilkach 6h! 🙂

  2. Uwielbiam szpilki. Uwielbiam na nie patrzeć, podziwiać, oglądać na wystawach, stronach internetowych i na innych kobietach. Ale sama rzadko się na nie decyduję. Chodzenie w nich to dla mnie katorga. I kiedy już się poddałam i stwierdziłam, że nie znajdę tych idealnych, perfekcyjnie wyważonych to trafiam na Twój post. I dziękuję Ci bardzo za tą nadzieję, z przyjemnością przetestuję i sprawdzę jak się spisują! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Follow by Email
Instagram