Miedziano-czerwona jesień z Bonprix

Z czym kojarzy ci się jesień?

Zapewne są to żółte, złote i miedziane liście opadające z drzew. Ciepłe swetry, grube rajstopy, ludzie pędzący do pracy, do szkoły, na zajęcia. Może to poranny przymrozek? Nostalgiczne wieczory, bo przecież dzień jest coraz krótszy. Grube, plecione koce, kubek ciepłego napoju. Deszcz, który stuka o parapet.

Patrząc na to co dzieje się za oknem nie zawsze jestem szczęśliwa. Bo jednak jest zimno, jest dość ponuro. Ale mieszkanie blisko lasu ma swoje plusy. Mimo niskiej temperatury i wszystkich minusów jesieni jedno czaruje moje oczy co roku. To właśnie jesienne liście. Ich kolory, intensywność. A mam niesamowite szczęście oglądać je nie tylko u siebie, bo podróżując do rodziny mam przed sobą głownie lasy, do tego mieszkam blisko lasów stobrawskich, a tam dzieje się już prawdziwa, kolorystyczna magia.

Te kolory inspirują nie tylko sferę duchową, ale mocno działają też na mój zmysł estetyczny jeśli chodzi o wybór rzeczy do jesiennej szafy. Jeśli czasem wpadacie na mojego instagrama wiecie, że chwilowo króluje tam czerwień, a ja od siebie dorzucam jeszcze wielką miłość do czerni i... ciepłej, jesiennej miedzi. Dlatego z wielką przyjemnością połączyłam ze sobą te trzy kolory i jako wisienkę na torcie dorzuciłam wzór piękny, niebanalny i przypominający haft.

Kolejne zakupy z Bonprix.

Już mi się tak utarło, że kiedy przychodzi czas kupienia zestawów na jesień bardzo lubię sięgać po katalog Bonprix. Szczególnie chodzi tu o wybór kurtek i płaszczy. W zeszłym roku postawiłam na długi i ciepły prochowiec w kratę, sprawdził się bardzo, chodzę w nim do dziś, a wczesną wiosną robił furorę. W tym roku tradycji stało się za dość. Przysposobiłam kolejny płaszcz i nową sukienkę, którą swoją drogą widziałam już wcześniej i miałam ją na zakupowej liście bardzo długo.

Jeśli jesień to właśnie miedziany płacz. Wygodny, świetnie skrojony, o idealnej dla mnie długości - do połowy uda. Obok wielu kurtek w mojej szafie - skądinąd zwykle szarych lub czarnych - taki płaszcz wyróżnia się wyjątkowo. Wiecie, że lubię podejście #zeronudy, a taki kolor na pewno nie kojarzy mi się z nudą. Świetny zarówno do sukienek midi, do spódnic, dopasowanych i tych luźny, a także do jeansów i zwykłej białej koszuli. Fajnie podkreśli urodę wszystkich kobiet o ciepłej urodzie, na pewno rudzielce będą wyglądać w nim pięknie, a czerwona szminka czy też brązy na oku są dla niego dobrymi przyjaciółmi.

W zestawieniu z ciepłą, trzykolorową sukienką spodobał mi się bardzo.

No właśnie, bo ta sukienka to mistrzostwo. Jej strojny dół od razu wpadł mi w oko. Dopasowana, seksowna, ale w żadnym wypadku nie przesadzona. Idealny dowód na to, że nie trzeba zakładać dekoltu aby czuć się w czymś powabnie. Czarna góra i półgolf to klasa sama w sobie, fajna do biura i na miasto, a ja założyłam ją na wypad na kawę z przyjaciółką. Wracając jeszcze na chwilę do dołu sukienki - hafty są wykonane z wielką precyzją. Połączenie czerwieni, drobinek złota i pomarańczowych akcentów to fajny pomysł. Liście i kwiaty, szczególnie w takich kolorach to świetna opcja na obecną porę roku. Nadają charakteru stylizacji i fajnie ją wykańczają. Lubię taki wariant mini. Materiał jest miły w dotyku, nie gryzie i przede wszystkim jest cieplutki. Wypisz wymaluj #autumnstyle.

Tak sobie myślę, że przecież obecna pogoda to jednak czas kiedy podświadomie słyszymy w głowie jak nawołuje nas własne łózko. A nie zawsze możemy w nim zostać. Warto więc z tej okazji dodać sobie mocy i ubrać coś co doda nam powera, coś co ma kolorystyczną moc, a przecież nie od dziś wiemy, że czerwień i odcienie pomarańczu tę moc mają i to odkręconą na maksa.

Co na nogi?

Oczywiście czarne, zamszowe botki na grubym obcasie. Moja ulubiona klasyka. Ale kozaki, być może z ekoskóry też sprawdzą się w tym połączeniu fajnie. Oczywiście zaczął się już czas rajstop, chociaż dużo kobiet nie lubi ich nosić - te dobrane odpowiednio do wzrostu i pogody wcale nie muszą być niewygodne. I niech was nie zwiedzie moje frywolne podejście do pogody, oczywiście pod tymi botkami kryją się skarpety. Wtedy akurat były takie w pieski, ale pomyślałam, że może tym razem lepiej ich nie pokazywać.

Dodatki czynią cuda.

Nic tak nie ubarwi stylizacji jak ciekawe okulary. Nie czarujmy się, przecież jesienią tez słońce potrafi prażyć mocno, a już na pewno nie raz zaświeci nam mocno w twarz. Pomyślałam więc, że jak się bawić to się bawić i tym razem okulary nie muszą być klasyczne i czarne. Wybrałam coś wystrzałowego, w kolorze soczystej pomarańczy, zresztą wyjątkowo zagrało mi to z kolorem płaszcza. Dodać do tego drewniane oprawki i już mamy mały majstersztyk.

Na ręce ulubiony zegarek, a na ramieniu ukochana torba, koniecznie z fakturą wężowej skóry. Pojemna, a zarazem zgrabna, w moim ulubionym kuferkowym kroju. Pomieści każdy potrzebny szpargał, a nadal prezentuje się bardzo elegancko.

Podobno każda pora roku rządzi się swoimi stylizacyjnymi prawami. Jak lato to neony, intensywne kolory, fuksja. Wiosną pastele i zwiewne sukienki. Zima nie zawsze stonowana, ale często wygrywa wtedy czerń i srebro. A jesień? Jesień to dla mnie właśnie królestwo czerwieni, rudości i pomarańczu. Królestwo spadających liście. Na przekór tej szarej i deszczowej pogodzie, żeby dodać troszkę ciepła i koloru. W takiej wersji czuję się kobieco, interesująco, a przede wszystkim jest mi ciepło i wygodnie. I znowu noszę to co lubię najbardziej, na pewno w sferze koloru. Tak, to mi poprawia samopoczucie. Szczególnie, kiedy widok za oknem nie zachęca do jakiejkolwiek aktywności.

SUKIENKA BONPRIX

PŁASZCZ BONPRIX

Okulary: GEPETTO 

Zegarek: Daniel Wellington

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *