Jak tworzymy fotografie. Sukienki, miejsca i ludzie.

Często piszecie mi:

Paulina! Skąd masz sukienki na sesjach? A kto ci robi zdjęcia? Jak znajdujesz miejsca do zdjęć?

Poczułam się dziś zmotywowana, żeby na te parę pytań w końcu Wam odpowiedzieć.
Jak już wiecie fotografią i fotomodelingiem interesuję się o wielu lat. Część projektów, wygląda tak, że dołączam do nich z marszu, cześć planuje i przygotowuje sama, a są też takie, które tworzę od a do z z kimś, planując wspólnie, szukając miejsca, stylizacji, tła i inspiracji.
Cały proces zależny jest w sumie od tego co znajdzie się jako pierwsze. Pomysł na stylizację wpada do głowy nagle czy może miejsce jest wysoce inspirujące. Nie zmienia to faktu, że zasada jest zwykle taka sama. Muszą zgadzać się trzy czynniki. Ubiór, ludzie i otoczenie. To moje stałe punkty zaczepienia.

Po kolei więc.

1. Skąd brać suknie?

Kto bywa tutaj częściej ten wie, że z natury jestem baaaaardzo wygodnickim stworzeniem. Nie lubię sobie komplikować życia, a do tego łapię się na tym, że jeśli już raz coś u mnie "zażre" i zadziała, to zostaję przy tym na dłużej. Lubię mieć pewność, że mój stabilny fundament zawsze się sprawdzi i to fajnie mieć miejsce czy też opcje, do której mogę wracać często i bez względu na porę czy sytuację - nie będę zawiedziona.
Dużą część sukien zwyczajnie... kupuję. Ale kupuję właśnie u sprawdzonych dostawców, wybieram sklepy przy których nie boję się o jakość wykonania, szybkość dostawy, dobry kontakt i co najważniejsze: żeby cena mnie nie zabiła i była adekwatna do jakości. Kupić można poprzez portale społecznościowe, bo przecież istnieje ogrom miejsc, gdzie ludzie wymieniają się rekwizytami do sesji zdjęciowych, mogę odkupić rzecz używaną - a jakże, ale chyba najpewniej czuję się kiedy kupuję suknię ze sprawdzonego sklepu, szczególnie takiego, który specjalizuje się w kreacjach niebanalnych, często wieczorowych, weselnych (taki temat to kopalnia niesamowitych krojów i zdobień, wszak gdzie znajdziemy najpiękniejsze suknie balowe jak nie na... balu, którym jest wesele?) Dobrze sprawdzają się skunie koktajlowe, studniówkowe i ogólnie okolicznościowe, ale nie mam tu na myśli tony gipiury, który skądinąd też jest fajny, jednak w ilości rozsądnej - myślę raczej o czymś co jest albo eleganckie, albo retro/vintage/boho, albo najlepiej: o czymś co jest baśniowe, jak z książęcego dworu, prosto z niesamowitych opowieści.

Coś #fairy

Zresztą nie ukrywałam nigdy, że to właśnie zdjęcia baśniowe kocham najbardziej.
Ostatnimi czasy decyduję się na wybór sukienek ze sklepu LEJDI.PL

LEJDI.PL strona internetowa

Sklep ten oferuje kreacje na wiele okazji, od wspomnianych wesel, studniówek czy bali, przez chrzty, komunie, imprezy retro, czy imprezy karnawałowe. Co więcej, znajdziemy tam też sukienki na okazje bardziej... przyziemne. Ubrania dla dziewczynek? Są. Sukienki do pracy? Są. Bluzki, koszule, moda plus size, bielizna, torebki, biżuteria?

Wszystko to tam jest.

Ja oczywiście skupiam się na tym co mi w sercu gra, więc na efektownych i strojnych sukniach gorsetowych, koronkowych, podkreślających talię, ale z ogromną ilością "dołu", tiulu, dodatków, perełek i świecidełek. Szukam tego co zrobi duże wrażenie, na zdjęciach odda klimat, który chcę osiągnąć, pozwoli przenieść się odrobinę do innego świata, stworzyć baśń, moment, w którym jestem księżniczką poszukującą swego księcia na białym rumaku. Co więcej! Na stronie gratka dla tych, którzy sami tworzą swoje kreacje i przenoszą swoje wizje na płótno, a potem materiał. Bo sklep umożliwia zakup tkanin i aplikacji, więc jeśli tylko pojawia się w głowie pomysł - możemy samodzielnie podjąć temat uszycia sukienki idealnej.

Jeśli chodzi o jakość, bo tutaj sprawa jest bardzo ważna... Obiektyw aparatu wychwyci każdy, ale przysięgam KAŻDY MANKAMENT. Nie tylko figury i urody, aparat to istny radar jeśli chodzi o brzydko wykonany haft, źle skrojony rękaw czy też kiepską koronkę. Suknie LEJDI.PL nie sprawiły mi żadnych zawodów w tej kwestii. Każdy centymetr materiału układa się tak, jak w katalogu. Przy założeniu, że odpowiednio się zmierzymy - jesteśmy w stanie dopasować krój i rozmiar idealny, bez stresu, że będzie trzeba wykonać poprawki. A my kobiety, szczególnie te, które mają za sobą ślub, wiemy jak mocno temat brzydko odstającego gorsetu może popsuć wszystko. Jakość idzie w parze z ceną, zero ściemy.
Wybór? OGROMNY! Wiedząc, że szykujemy sesję jak z bajki szukałam sukienek, które będą kojarzyć się z luksusem, życiem królewskim, może troszkę z dawnymi czasami, ale najbardziej z byciem kobieta wyjątkową, byciem piękną damą. Siadając do wyboru praktycznie miałam w głowie już TO COŚ i myślałam, że to będzie kwestia chwili i sukienki zamówię. Jak wielkie było moje zaskoczenie, kiedy po godzinie oglądania miałam aż 16 SUKIENEK w zapisanych kartach? SŁOWNIE SZESNAŚCIE! Taki wybór, tyle pięknych wariantów, aż zgłupiałam i oczywiście - miałam moment szaleństwa i myśli, że... a może wezmę je wszystkie? Na szczęście zmądrzałam, wybrałam 4 najlepsze, mając na względzie też to, że muszą mi się przydać na wiele okazji. W każdym razie do czego zmierzam. Mam wrażenie, że w ofercie LEJDI.PL nie ma mowy o tym, żeby... jakiejś sukienki tam nie było. Tak, zabawnie to brzmi, ale mówię poważnie. Co by moja głowa sobie nie uroiła - tam to po prostu jest. Kolory, fasony, więcej tiulu, miej tiulu, koronka, może perły, cyrkonie, a może haft? Baza jest olbrzymia, dziś cztery sukienki obfocone, ale kto powiedział, że nie zamówię kolejnych? Tym bardziej, że pomysłów na zdjęcia w głowie mam multum.

Teraz pewnie pada pytanie: a co ty dziewczyno z tymi sukienkami zrobisz.

Co co, jak to co. Przecież są tak piękne, że chodzę w nich spać! (oczywiście żartuję).

Pierwotny plan i w zasadzie przeznaczenie tych kreacji został spełniony. Mamy zdjęcia o jakich marzyliśmy i fajnie. Ale co dalej. Otóż to proste. Są to sukienki na lata. Zakładając, że nie utyję na starość jakoś szczególnie mocno - mam zamiar wykorzystać je na wiele okazji, takich właśnie jak wesela czy bale. Do tego suknie mogę też przerobić, jeśli tylko pojawi się wizja ich zmian. Ale póki co sukienki dostaną drugie życie i lądują w studiu fotograficznym, aby inne panie mogły w nich pozować, czuć się pięknie i kobieco. A co to za studio?

Tutaj chyba muszę przejść do kolejnej części postu.

2. Z kim tworzę i dlaczego to lubię.

Powiem Wam, że mam w życiu szczęście. A to grosik znajdę, a to w jakimś konkursie wygram, a to moje decyzje mają dobry wydźwięk, fajnymi ludźmi się otaczam, mam klawą rodzinę i cudownych przyjaciół.

Przyjaciół.

Bo to z kim tworzę, to nie tylko fotograf, artysta, osoba z przypadku. To moja przyjaciółka, osoba z którą dzielę i łączę swoje pasje, z którą spędzam dużo czasu (chociaż nadal twierdzę, że można by więcej), osoba o podobnych zainteresowaniach, też mama, też żona, nawet mieszka blisko mnie i czyta książki te co ja.

POZNAJCIE SANDRĘ

SANDRA HERMANOWICZ FOTOGRAFIE

SANDRA HERMANOWICZ INSTAGRAM

Kim jest Sandra? Poza tym, że jest moją najlepszą przyjaciółką jest przede wszystkim wielkim artystą. Sandra potrafi w jedną chwilę ułożyć sobie w głowie taki obraz, taką sytuację, taką chwilę, że każdy jej kadr jest naładowany emocjami, składnia do tego żeby przysiąść nad nim chociaż na chwilę i poczuć TO. Poczuć chwilę, myśli i słowa, które w danym zdjęciu się zawarły. Fotografia rodzinna, ciążowa, noworodkowa, dziecięca i okolicznościowa? Brzmi sztampowo, ok. Bo w każdym mieście i wsi, w Koziej Wólce czy w Warszawie fotografów rodzinnych jest mnóstwo.

Ale nie każdy fotograf potrafi przekazać swoimi zdjęciami coś więcej niż: ładny pan i pani, ładne dziecko, ładna kiecka, ładne otoczenie. Nie każdy fotograf jeździ po nocach żeby szukać pięknych miejsc do zdjęć, nie każdy ma chęć żeby szukać pól lawendy, słoneczników, maków. Nie każdy wozi w samochodzie 50kg dynie do zdjęć, a na moją propozycje czy z nią pomóc odpowiada: "daj spokój, to tylko 50kg, sama to wniosę". Nie każdy ma do dyspozycji świetnie wyposażone studio, nie każdy buduje od rana do nocy scenki tematyczne, nie każdy dwoi się i troi żeby ta scenka była wyjątkowa. Nie każdy ma chęć żeby się rozwijać, niewielu jeździ na szkolenia i kursy fotograficzne. Nie każdy poświęci się żeby robić zdjęcia w deszczu, biegnąc przez błotniste pole zrzucając przy okazji ze stóp baleriny (tak szybko biegła, że buty zgubiła!) Nie każdy umie wyciągnąć z ludzi uczucie, nie każdy umie ustawić parę, czy dzieci tak żeby wyglądały bezwzględnie korzystnie. Nie każdy zarywa noce aby obróbka zdjęć była idealna, tak samo jak szczegółowo dopracowane albumy na zdjęcia, które potem mogą być cudownym prezentem na wiele okazji. Nie każdy ma w swoich zasobach ponad 40 sukni w różnym stylu, wyszukanych lub uszytych na specjalne zamówienie. Nie każdy umie ukręcić coś z niczego i z niemalże pierdół stworzyć jakiś szczegół, małą iskrę, która rozświetli każde zdjęcie. Nie każdy potrafi ze zwykłego światła zastanego uczynić lepszy efekt niż dałby Photoshop.

Nie każdy.
Ale Sandra już tak.

Znamy się 6 lat, zaczęło się od sesji w dżungli (która nie była w sumie dżunglą, bo to zwykłe miejskie krzaki - ale ważne że wyglądały jak dżungla). Były też zdjęcia nad wodą, zdjęcia bajkowe w lesie, z ptaszyskiem wielkim. Było tych zdjęć naprawdę dużo. To Sandra robiła mi sesje ciążowe, to ona robiła mi sesje rodzinne i to ona uczyniła najpiękniejsze w mojej kolekcji zdjęcia z Karolem. I dziś już mogę spokojnie nazwać nasze wspólne, fotograficzne poczynania swego rodzaju collabem, bo tworzymy wspólnie praktycznie wszystkie fotografie, które znajdziecie ostatnimi czasy na moim blogu i instagramie.

Tutaj rozbija się dużo o kwestię zaufania. Bo kiedy chcę zrealizować zdjęcia jakiejś stylizacji modowej czy też sesji tematycznej (np. baśniowej) MUSZĘ mieć pewność, że wyjdzie to bardzo dobrze. Nie bardzo mam czas na pomyłki, ani tym bardziej na poprawki i kiedy w końcu uda mi się wyczarować dzień wolny na zdjęcia muszę jechać na nie przekonana, że wrócę z dobrym materiałem. Tworząc z Sandrą nie miałyśmy żadnego potknięcia, w zasadzie każde zdjęcie mogę spokojnie wykorzystać na swoim blogu i instagramie. Taka współpraca sprawdza się świetnie przy zdjęciach rodzinnych i do albumu pamiątkowego, ale Sandra tworzy też świetne zdjęcia modowe i lifestyle, których ja przecież ciągle jestem głodna jeśli chodzi o moje prywatne preferencje. Do tego dochodzi czysta przyjemność naszych spotkań, bo poza samym fotografowaniem jest tez czas na kawę, ploty, zabawę i śmiech - w końcu znamy się dobrze w sferze prywatnej i tak wiele nas łączy. Wydaje mi się, że nie ma niczego bardziej cennego w znajomości niż właśnie wspólna pasja, kiedy spotykają się dwa podobne umysły łatwiej jest się dograć i dopasować i zwyczajnie cóż... jest o czym gadać całymi dniami.

3. Strategia podboju świata czy spontan?

To jak wygląda planowanie wspólnych wypadów na zdjęcia przeszło już różne etapy i naprawdę czasem zakrawa o szaleństwo. Bo miewamy sesje, które planujemy skrupulatnie już dużo wcześniej. Wybieramy kreacje, wybieramy miejsce, tworzymy zarys planu zdjęciowego, Sandra ma też ogrom akcesoriów do zdjęć, które ze sobą zabiera (np. ta wielka dynia w bagażniku). Potrafimy rozprawiać na massengerze długo i z zaangażowaniem co i jak zrobimy, szukamy alternatyw, przekopujemy internet w poszukiwaniu inspiracji. Staramy się dopinać wszystko na ostatni guzik tak aby na zdjęcia nie tracić za dużo czasu, nie pogubić się i żeby później nie tracić czasu na niepotrzebnego Photoshopa. Bo co na takich zdjęciach musi się znaleźć?

Makijaż, dostosowany do sytuacji, do tego musi być to makijaż typowo pod sesję (buzia nie może się świecić, makijaż musi być bardziej wyrazisty niż codzienny bo aparat "zjada" jego siłę i kolor). Fryzura która wpisuje się w klimat. Detale, biżuteria, dodatki, drobne akcenty, które podkreślą całość. I kawa, duuużo kawy.

Makijaż do sesji wykonuję sama, fryzury już wspólnie (kto pamięta moje szalone włosy jak sprężyny, kręcone na plastikowych słomkach?). Suknie jak już wiecie są z moich zasobów, lub zasobów Sandry. Często jest tak, że inspiruje nas dana stylizacja i to ona sama najpierw nas znajduje. Wiele razy zainspirowało nas też jakieś miejsce. Czasem angażujemy naszych mężów do pomocy, żeby miał kto targać sprzęt, robić backstage lub po prostu trzymać parasol jak już biegamy boso po deszczu (pozdrawiam cię Piotrek!). Może się to wydawać banalnie proste, ale wierzcie mi, że często dopasowanie wielu czynników, które wpływają bezpośrednio na końcowy efekt to nie lada wyzwanie, czy to w sesjach fashion czy też w plenerze rodzinnym, w jakim specjalizuje się Sandra. Bo przecież już sam pomysł musi zrodzić i wyklarować się w głowie, a to chyba najcięższa część całej tej naszej foto-zabawy.

Kiedy planujemy? Oczywiście kiedy spotykamy się niezobowiązująco, czyli kawa czy też spotkanie rodzinne. A to na festynie (wiwat życie na wsi!), a to w Biedronce się mijamy. Podczas robienia paznokci? Czemu nie. Kiedy podrzucam na chwilę Karola pod opiekę Sandry? Też może być. Późnym wieczorem na massengerze? Ok, mi to gra. Prawdę mówiąc my chyba cały czas planujemy wspólne działania i non stop wymieniamy się inspiracjami i pomysłami. Bo to nasz największy łącznik i tak fajnie dzielić się kreatywnością.

Oczywiście nie raz zaskoczył nas los, a najbardziej zaskakuje nas pogoda. Wiele razy deszcz chciał pokrzyżować nam plany, często wypadło coś co ograniczyło czas na zdjęcia i wtedy trzeba było albo być odważnym (znowu sesja w deszczu) albo zdeterminowanym (15 minut na zdjęcia dwóch stylizacji).

Miewamy też wypady w pełni spontaniczne. Kiedy Sandra dzwoni i mówi: znalazłam pole słoneczników. Jedziemy? OCZYWIŚCIE, ŻE JEDZIEMY. Otwieramy wtedy szybko szafy, szukamy czegoś co pasuje do klimatu i w ciągu 30 minut ruszamy jak szalone działać szybko, często jadąc gdzieś nie mając nawet pewności, czy np. dane pole słoneczników nadal tam jest, czy może jest ścięte.

Ile zajmuje nam przygotowanie sesji? Czasem tydzień, czasem dzień, czasem pięć minut. Ale zawsze do każdego wyjazdu wkładamy maksimum profesjonalizmu. Na pewno po tych zdjęciach przygotowywanych solidnie widać inny efekt, nie ujmuje to jednak tym sesjom, które wyszły nam całkowicie na spontanie.

Ile trwa sama sesja? Czasem 5 godzin, czasem 20 minut.

Reasumując. Czy jest idealny plan sesji zdjęciowej? Nie ma go. Zwykle to będzie coś co szykujemy skrupulatnie, ale nie raz coś co jest efektem zapalenia się w głowie lampki i chęci działania na już i teraz.

4. A co z miejscem?

Jak już pisałam wyżej, miejsce na zdjęcia, plener, restauracja, hotel, a nawet sklep meblowy - to nas odnajduje samo. Podczas podróży, zwiedzania, a także kiedy wyskakuje nam jakaś reklama i myślimy: O TAM CHCEMY BYĆ! Czasem szukamy same, kiedy np. mamy już stylizację i wstępny pomysł, a brakuje nam imponującego otoczenia. A takie otoczenie to też wysokie trawy, kwieciste pola, czy nawet zwykły obraz życia na wsi, kukurydza, zboże, lasy, bez znaczenia. Jeśli ma urok i duszę to my tam pędzimy. Bardzo lubimy ciche zakątki, ściany liści, hodowle zwierząt. Często wpadamy do studia, gdzie też można wyczarować coś wielkiego, tym bardziej że do dyspozycji są scenki tematyczne o których już pisałam.

Kierujemy się zasadą, że to kreatywność nas popycha i daje power, a kiedy coś nas oczarowało to zawsze próbujemy z tej okolicy wyciągnąć maksimum. Czasem z totalnie niepozornego miejsca można wymodzić dużo cudownych ujęć. Tutaj już najważniejsze jest wprawione oko fotografa, a z mojej strony odrobina fantazji i czasem szczypta aktorstwa. Sam wybór lokalizacji? Wierzcie mi, że to też wymaga czasu, bo np. na zdjęciach które Wam dziś prezentuje ważny był klimat pałacowy, królewski czar, a to nie bierze się znikąd. A więc siedzimy, szukamy, po mapie, w internecie, na instagramie i pintereście. Nie wszędzie też da się wejśc, trzeba mieć pozwolenia, zgody właścicieli. Analizujemy, pytamy, wysyłamy nie raz ogrom wiadomości kiedy lokalizujemy daną scenerię. Jesteśmy gotowe jechać naprawdę daleko aby osiągnąć efekt WOW, bo przecież nikt nie lubi robić czegoś na pół gwizdka. Nasi znajomi wiedzą, że my zawsze wiemy co gdzie kwitnie lub gdzie i o jakiej porze jest najładniejsze światło.

Opolszczyzna daje nam bezmiar możliwości, bo mamy chociażby Pałac w Rogowie Opolskim, który widzicie na obecnych tu zdjęciach. Zdjęcia w dopasowanej, bordowej sukience wykonałyśmy w znanej, opolskiej restauracji Venezia, która słynie z pięknego wnętrza, pływającego po Odrze ogrodzie i wysmakowanego stylu. Mamy przecież opolski rynek, który bogaty jest w piękne kamienice, mamy plantacje kwiatów, mamy ciekawe krajobrazy, nie tak daleko nam do gór, są też mieszkania z cudownym wystrojem. Chcemy jeździć coraz dalej, żeby odkrywać co raz to piękniejsze miejsca. W planach jest duża wyprawa do stolicy, do Berlina, mamy nadzieję, że odwiedzimy też Kraków. Wymaga to dużego nakładu finansowego, ale nikt nam nie wmówi, że nie warto tego robić.

5. Dalsze fotograficzne plany?

Ja sięgam po naturę, ale nie zamierzam odchodzić od zdjęć w mieście. Marzę o sesji z końmi, którą kiedyś już miałam, ale nie wyszła tak jak to sobie wymarzyłam. Myślę poważnie o zdjęciach z sarnami i alpakami, chcę też coś prostego jak zdjęcia w głogu, a także o sesji typowo wizerunkowej w studio. O podbiciu innych dużych miast już wiecie. Klaruje się też sesja wodna i taka z łódką. Do każdego z tych pomysłów już oglądam propozycje LEJDI.PL.
Mam w głowie zieloną suknię, idealną do zdjęć własnie z końmi. Pragnę czegoś w srebrze, może uciekająca księżniczka? Gubię but na schodach? Ale to już było powiecie, nie nie - u mnie będzie inaczej i dodam na pewno efekt wow. LEJDI.PL ma też piękną suknie, jasną, delikatną jak u królewny śnieżki z pięknymi, krwisto-czerwonymi wykończeniami na dekolcie. Marzę o niej i po nocach o niej śnię! Widziałam tam też dużo sukien złotych, idealnych do wystawnych wnętrz, może wysokich, białych kolumn. Do wody założyłabym coś we fiolecie, też już coś upatrzyłam, w oko wpadła suknia o kroju jak z Pięknej i Bestii. I wkrótce wybieram się na ważną galę, tam już na pewno pierwsze skrzypce zagra coś wybitnie eleganckiego od LEJDI.PL, bo nie wyobrażam sobie pojechać na tak ważne wydarzenie w sukience, która nie jest ze sprawdzonego źródła.

U Sandry plany jeszcze lepsze.

Na pewno na pierwszy rzut sesje jesienne, pogoda czasem deszczowa, ale urok jesieni serwuje dużo cudownych widoków, a kolory jakie przybrały drzewa są zniewalające. Wszystkie pary, narzeczeni, małżeństwa czy rodziny z dziećmi mogą się umawiać do końca października na swoje ujęcia. Będą one piękną pamiątką na lata. Do dyspozycji też studio, dynie, dużo brązów, beżu, palonej kawy.

A za pasem już święta, w świecie fotograficznym czas zdjęć bożonarodzeniowych zaczyna się już z końcem października. To idealny czas żeby zrealizować sesję z wyprzedzeniem, aby fotografie do świąt były gotowe (pamiętajcie, że obróbka zdjęć wymaga czasu), a co za tym idzie jest to fenomenalna okazja żeby sprawić bliskim piękny prezent pod choinkę.

Jaki wystrój w tym roku?

W tym roku rodzinna sceneria będzie typowo świąteczna! Czerwienie, butelkowa zieleń, drewno... dużo złota i oczywiście choinki! Pachnące świętami choinki! Stylizacja rodzinna pomieści maksymalnie 9 osób – więc dwie rodziny powinny się spokojnie zmieścić. Czujecie ten klimat? Ja do tego wciskam się na zdjęcia roczkowe dla syna, bo akurat trafił mi się egzemplarz przedświąteczny, a babcie oszaleją ze szczęścia jak zobaczą taki mini album pod choinką. Drugi plan na zdjęcia jest idealny dla dzieci – w bieli, złocie, pełna blasku, światełek, śniegu i wielu innych drobiazgów dla moich klientów.

A na koniec wielkie wow.
Wyobraźcie sobie taką scenerię!

Dwór, śnieg, choinki całe białe, ba! LAS TAKICH CHOINEK i ich zapach, do tego wielki pickup caaaalusi w świątecznym wystroju. Jako sylizacja: bożonarodzeniowe sweterki, czapki na głowach, w ręce kubek gorącego kakao, w tle grają kolędy. Na klientów będzie czekać stół z kawą z cynamonem, rozgrzewającą i pachnącą pomarańczą herbatką i pierniczkami - ale to przed zdjęciami, co by się przypadkiem nie pobrudzić! Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a Sandra jest właśnie na etapie dogadywania tej scenerii i dodatków, to będzie można śmiało stawać w kolejce po najpiękniejsze zdjęcia swojego życia.

Jak sami widzicie, przygotowanie się do zdjęć to czasem nie lada wyzwanie, często są to zarwane nocki, czasem długie godziny gdybania i planowania. Ważny jest też czas i pieniądz, samochód nie jedzie na wodę, a sukienki nie spadają z nieba. Czasem trzeba poświęcić chwilę, która miała być chwilą na odpoczynek czy też książkę. Bo kiedy wpada okazja i możliwość zrealizowania projektu marzeń, rzucamy wszystko i jedziemy, ale jak to ciągle mówię - wyśpię się i odpocznę w trumnie. Ważne jest to co teraz i dziś, ważne jest żeby się realizować i spełniać w swojej pasji. Ważne żeby się doskonalić, żeby robić COŚ i robić to też dla Was. Bo największym motorem napędowym działań są... inni ludzie. Świadomość, że jest dla kogo tworzyć. Że ktoś czyta, ogląda, docenia, że może poczuł sie zainspirowany, że wyciągnął z tekstu czy fotografii coś dla siebie. Że poznał coś nowego i poszerzył swoje horyzonty.

To chyba małe miejsce na podziękowanie, bo jakby nie Ci ,którzy czytają te moje wypociny i przyglądają się moim projektom to... to wszystko nie miało by sensu.

Dzięki Wam więc, że nadajecie mojemu życiu sens!

Zdjęcia wykonałyśmy w: Zamek w Rogowie Opolskim i Restauracja Venezia
Sukienki: LEJDI.PL

One thought on “Jak tworzymy fotografie. Sukienki, miejsca i ludzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *