Dla włosów i natury. Pielęgnujemy podwójnie z Yves Rocher

Macie w swojej łazience kosmetyki takiej firmy, którą lubicie i kupujecie niezmiennie od wielu lat? Taki wierny przyjaciel w pielęgnacji, stały punkt na półce, coś bez czego w waszej kolekcji jest pusto, a przynajmniej... niekompletnie?
U mnie taką firmą jest m.in. Yves Rocher.

Pamiętam jak kupowała je moja siostra. Jak w skrzynce znajdowałam katalogi, wtedy jeszcze aby coś zamówić wyrywało się znaczek produktu i wklejało na formularz (o ile dobrze kojarzę, to wystarczyło znaczek... poślinić? Tak jak znaczek!). Kupowała głownie zapachy, których tak bardzo jej zazdrościłam, bo ona jako licealistka już mogła używać perfum, a ja dzieć mały mogłam je tylko wąchać i ewentualnie użyć odrobinki jak nikt nie patrzył. Potem zaczęły się żele pod prysznic (zapach różowego pamiętam do dziś), aż pojawiły się tez szampony i odżywki. I tu znów powtórka z rozrywki - podkradanie, ukradkiem aby nikt nie widział, odrobinkę tylko, aby nikt się nie domyślił.
Kiedy wkroczyłam w wiek, kiedy sama mogłam stosować takie kosmetyki i mama już na ten fakt nie przewracała oczami.. no to się zaczęło. Zarobione w drobnych pracach oszczędności zbierałam i kiedy kwota była już sensowna biegłam do siostry mówiąc: TERAZ JA ZAMAWIAM YVES ROCHER Z TOBĄ.

Na paczki czekałam jak na szpilkach, otwieranie ich było jak święto (hah, mam tak do dziś!), a potem dzielenie się wrażeniami z koleżankami i namawianie ich: no chodźcie, zamówcie coś ze mną.
Potem przyszedł czas studiów i tutaj sprawa była już łatwiejsza. Koło mojego uniwersytetu znajdował się salon Yves Rocher. Nie musiałam już czekać na przesyłki, mogłam samodzielnie udać się do salonu, dotykać, sprawdzać, czytać składy, testować, wąchać zapachy.

Pamiętam 2009 rok i pierwszy ekoprodukt: I Love my Planet. Pamiętam akcję: jeden zakupiony produkt = jedno zasadzone drzewo. Pamiętam też GENIALNY szampon z owsem, który długo było niezastąpiony jeśli chodzi o moją pielęgnację. Ale to w 2015 roku nadszedł mój prawdziwy hit. Szampon w kremie, bez siarczanów, o naturalnym składzie i ekotubie. Och jaki on wzbudzał we mnie zachwyt. I myślałam, że firma nie pokusi się już o nic lepszego w swojej ofercie.
Myślałam tak w zasadzie do teraz.
I bardzo się myliłam...

REWOLUCJA: FRUKTANT Z AGAWY

Yves Rocher zaserwowało mi coś nowego. Rewolucyjna pielęgnacja odbudowująca, której głównym składnikiem aktywnym jest olejek jojoba i fruktan z agawy. Producent zapewnia nas, że jest to idealne połączenie w walczę ze zniszczeniem, osłabieniem i łamliwością włosów.

Do mojej kolekcji pielęgnacyjnej dołączyła wielka trójka: odżywka, maska 2w1 i kwiatowy olejek
Jednak najpierw przyjrzyjmy się bliżej składnikowi, który tutaj gra pierwsze skrzypce.

Agave tequilana zwana niebieską agawą. Udało się pozyskać z niej niespotykany dotychczas kompleks składników aktywnych w 100% pochodzenia roślinnego: fruktan z agawy Powstaje on podczas suszy, kiedy to roślina produkuje właśnie te cząsteczki aby zapewnić sobie ochronę. Koniecznie trzeba wspomnieć, że specjaliści Yves Rocher kierują się zasadami odpowiedzialnego zarządzania i korzystają wyłącznie ze sprawdzonych źródeł: zamawiane ilości roślin są zawsze rozsądne, a rośliny są chronione. Składnik pozyskiwany jest z rolnictwa ekologicznego.

Jak same fruktany działają na włókno włosa?

Powłoka lipidowa naturalnie obecna na powierzchni włosa zapewnia jego właściwości hydrofobowe i chroni go przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, to dzięki niej włos jest zdrowy. A wspominane tu fruktany z agawy zwiększają znacząco właściwości hydrofobowe włosa.

MÓJ WYBÓR
Siegając po zestaw: odżywka + maska + olejek działałam w pełni świadomie i wiecie...
MIAŁAM PLAN!

Testowałam te produkty dość sumiennie, miksowałam je, stosowałam też całkiem osobno żeby znaleźć moją ulubioną drogę pielęgnacji nową serią od Yves Rocher. I jak wrażenia?

ZACHWYT! I to nie jest ani trochę przesadzone słowo, bo pierwsze efekty stosowania zobaczyłam już po 3 myciu. Najpierw użyłam tylko odzywki, potem tylko maski, potem obie te rzeczy w jednej kąpieli. I włosy naprawdę odżyły. A kiedy dołączyłam do tej sekwencji olejek - moje włosy zaczęły wyglądać w 100% tak jak tego chciałam. Ale po kolei.

ODŻYWKA ODBUDOWUJĄCA Z OLEJKIEM JOJOBA

To co rzuca się w oczy i nos na samym początku to piękny zapach, typowy jak to w składnikach z olejkiem jojoba, ale konsystencja jest jej największym plusem, bo jest gęsta i nie spływa z włosa, a ja to bardzo lubię. Zwykle trzymam odżywkę na włosach około 3 minut, ale nawet w tak krótkim czasie produkt powinien się trzymać na powierzchni, a nie wylądować w wodzie. Odżywka odbudowuje włosy, to widać, a na pewno chroni je i redukuje skutecznie ich łamliwość. Jojoba i fruktany wysoko w składzie, reszta odpowiada za konserwację produktu i kondycjonowanie włosów. Fruktan z agawy i jego zdolność do podwójnej mikrocyrkulacji sprawia, że włos staje się mocniejszy i piękniejszy.

ODBUDOWUJĄCA MASKA Z OLEJEM JOJOBA 2W1

To, że jest 2w1 oznacza nic innego jak możliwość stosowania jej na mokre i na suche włosy, spłukując ją lub nie. To fajna alternatywa dla tych, którzy chcą dociążyć swoje włosy kiedy są już suche i zadbać o optyczny stan swoich końcówek. Ja ją stosuję na mokro, zaraz po szamponie lub po odżywce, kiedy potrzebuje turbo-doładowania w kwestii wygładzenia włosów. Znów piękny zapach i znów super konsystencja, maska jest odrobinę bardziej gęsta od odzywki. Producent mówi o tym, żeby trzymać ją na włosach około 10 minut, chociaż ja maskę lubię na głowie mieć jeszcze dłużnej (fajna sprawa dla chwili dla siebie z książką w wannie). Najważniejsze jednak żeby nałożyć ją od ucha w dół, nike wyżej - to wszystko po to aby uniknąć przetłuszczania się włosów. Efekt? Włosy są sypkie, błyszczą jak szalone, są bardziej odporne na uszkodzenia i czuje się w dotyku, że są zdrowe, nie skrzypią, nie strzelają (po tym można rozpoznać właśnie suche i zniszczone włosy). Często po maskach mam efekt oblepionych włosów bez względu na to jak dużo czasu poświecę na spłukiwanie jej. Tutaj n ie ma tego efektu, właśnie dzięki naturalnemu składowi.

KWIATOWY OLEJEK ODBUDOWUJĄCY DO WŁOSÓW Z OLEJKIEM JOJOBA

I tutaj wielkie UWAGA!
Do stosowania z rozwagą.
Nakładając go po myciu na mokre włosy nie wolno przesadzić, bo jest tak diabelnie wydajny, że wystarczy jedna kropla aby wzmocnić i zabezpieczyć końcówki włosów. Sama zrobiłam sobie taką ziazię i nałożyłam go za dużo, potem niestety czekało mnie ponowne mycie włosów. Plus tej sytuacji? Moje kłaki były naprawdę wygładzone, wręcz jedwabiste. Nadaje się też do zabezpieczenia włosów przed myciem, można nałożyć go na 15 minut przed kąpielą.

Jak zwykle in plus. Zapach. Utrzymuje się na włosach długo, ale nie jest ciężki i duszący. Noszę go z wielką przyjemnością.

POZOSTAŁA KWESTIA NATURY.

W tym roku eksperci Yves Rocher posunęli się o krok na przód jeśli chodzi o idee #lesswaste i #zerowaste. To dla mnie wybitnie ważne, szczególnie że z przerażeniem obserwuję to co się dzieje na świecie w kwestii produkcji plastiku, teraz płoną lasy Amazonii, ach... Serce płacze.

Yves Rocher opracowało gamę charakteryzującą się ultraekologicznymi i biodegradowalnymi formułami: rezygnacja z silikonów, polimerów i innych składników, które są wysoce szkodliwe i mają fatalny wpływ na naszą planetę. Wszystkie butelki zostały w całości wyprodukowane z plastiku z recyklingi i nadają się do ponownego przetworzenia.
To jest ten punkt w latach doświadczeń z Yves Rocher, który wybitnie lubię. Coś więcej niż uroda, coś więcej niż zbijanie kasy. Ważna jest tez planeta, środowisko, MY. Bo to dla nas samych musimy dbać o środowisko, dla nas samych planeta powinna stać na piedestale jeśli chodzi o dbanie o nią, o troskę.
Dobro dla moich włosów, ale też dobro dla natury.

Jestem bardzo ciekawa czym jeszcze mnie Yves Rocher zaskoczy.
Bo ta seria?

Ta seria to totalny must have każdej włosomaniaczki.

One thought on “Dla włosów i natury. Pielęgnujemy podwójnie z Yves Rocher

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *