Koniec świata z Eweliną Gac

Koniec świata z Eweliną Gac

Dzisiaj Was zapraszam w wyjątkowe miejsce.
Nie byle jakie.

Nie zwykłe, bardzo osobiste, ale pełne dobrych emocji, a przecież tak mało ich mamy w życiu, chciało by się rzecz, że dajcie ich więcej i więcej. No to macie.

Zapraszam Was na koniec świata z Eweliną Gac.

Czy masz już swój koniec świata?

Czy masz już swój koniec świata? Kiedyś podróżowałam. Bardzo dużo. Nie robiłam tego tak intensywnie jak Ewelina. Ale mogłam to robić na tyle często, że dawało mi to moc! Mam swoją rekompensatę, pierwszy raz jest nią książka. Hej przygodo, koniec świata z Eweliną Gac – było czytane.

Jednakże do rzeczy. Bo nie przyszliśmy tu rozmawiać o głupotach.

Pierwszy raz mogłam dostąpić pewnego rodzaju zaszczytu i przeczytać książkę, która będzie mieć w moim domu swojego rodzaju… zaszczytne miejsce. Książę o tyle wyjątkową, że na jej premierę czekałam mocno, na tyle specjalną, że za powodzenie wydawnicze trzymałam kciuki mocniej niż zwykle.

Bo wierzcie mi, niczego innego nie czyta się z takim zaangażowaniem, jak książki wydanej przez kogoś kogo znamy, lubimy, z którym coś nas łączy, z którym spędziło się czas i być może zrobiło coś niebanalnego.

Dlatego kiedy tylko usłyszałam, że Ewelina wydała coś swojego, oczywistym było, że muszę to przeczytać. Tym bardziej, że znałam historię tego jak wyglądał proces wydawniczy, znałam wzloty i upadki, problemy, procedury, minusy i plusy takiego przedsięwzięcia. Ewelina opowiedziała mi o tym szczegółowo, nie markując swoich emocji. A że ja słuchać lubię i pamięć mam dobrą – cały czas rozmyślałam: jak ta książka będzie wyglądać? Co będzie w sobie mieć? Czy to wszystko się uda? Bo wierzcie mi, ale nie miałam bladego pojęcia o tym, że proces wydania czegoś własnego jest trudny. Dużo trudniejszy niż mi się wydaje.

Koniec świata z Eweliną Gac

Kawa z Eweliną Gac. Z kim mamy przyjemność?

Ewelinę poznałam podczas nagrań do filmu, który był zwieńczeniem akcji Kobiety dla Kobiety, zorganizowanej przez Fundację 3-4 Start.

Spędziłyśmy ze sobą urocze 3 dni w malowniczym, górskim hotelu, gdzie odbywały się zdjęcia. Pisałam o tym na moim blogu całkiem niedawno, gdzie serdecznie Was odsyłam.

Wyślij kobiety w góry, a powstanie z tego film. #kobietydlakobiety Fundacji 3-4 Start

I wiecie jak to jest, praca pracą, ale potem ZAWSZE pojawia się integracja. Wtedy miałam okazję porozmawiać z Eweliną, poznać jej plany, dowiedzieć się czym się zajmuje, gdzie mieszka, co lubi i co sprawia jej przyjemność. Potem czekała nas jeszcze wesoła podróż do domu, oczywiście wspólna – bo jak się okazało świat jest maluteńki i mieszkamy całkiem blisko siebie.

Czym w świecie internetowym zajmuje się Ewelina?

Blog – W Poszukiwaniu, to jeden z nielicznych blogów, które czytam chętnie i często tam wracam. Treści, które publikuje można zakwalifikować do tych typowo podróżniczych, chociaż o hobby i pasjach jako takich też można u niej poczytać. Ale priorytetem jest poznanie świata, dosłownie i w przenośni, bo dotyka ona tematów czysto „technicznych:, czyli gdzie, po co i czy jest ładnie, ale też emocjonalnych, bo jak sama Ewelina twierdzi: „znajdziesz tutaj nie tylko mnóstwo przydatnych informacji o miejscach, które warto zobaczyć, ale też moje przemyślenia i spojrzenie na świat z perspektywy osoby, która żyje, by podróżować”.

W końcu udało się jej wydać książę „W poszukiwaniu końca świata”, gdzie możemy wyruszyć w magiczną podróż po Turcji, Grecji, Nowym Jorku, Pradze i Węgrzech.

koniec świata z Eweliną Gac

JAKI JEST TEN KONIEC ŚWIATA?

Cały czas byłam przekonana, że jest to książka stricte podróżnicza, w sensie… Wiecie, że będzie wyglądać jak typowy przewodnik.

Miejsca do odwiedzenia, najważniejsze zabytki, najlepsze knajpy, kwestie techniczne. Wiecie zresztą sami, jak taki przewodnik wygląda.

Byłam jednak w ogromnym błędzie.

Wybierając się w podróż z Eweliną Gac odwiedzamy kolejno: Turcję, a konkretnie docelowo Mersin, brylujemy razem z nią po mieście, chodzimy z nią na imprezy, smakujemy tamtejszą kuchnię, poznajemy lokalną kulturę, a także osobowości, które Ewelina spotkała na swojej drodze. Potem przenosimy się do Greckiego Patras, poznajemy życie greka, jest Rodos, Kreta, tamtejszy styl życia. Dowiadujemy się też czy Ewelina wróciłaby tam na stałe po studiach, a potem jedziemy dalej. Ameryka, Myrtle Beach, tamtejszą codzienność. Miami, Chicago, Las Vegas. To robi wrażenie. Pracujemy też z Eweliną także w budce z przekąskami. Następnie udajemy się do Pragi (co mnie kompletnie nie dziwi, bo sama kocham to miasto i okrutnie za nim tęsknię, a tam więcej się uczymy. A to wszystko aby potem dotrzeć na Węgry i obserwujemy, jak Ewelina zostaje księgową, a do tego nie rzadko boryka się z problemami takimi jak właśnie praca i mieszkanie. W końcu wracamy do Polski.

I wyciągamy wnioski.

Koniec świata z Eweliną Gac jest cudowną metaforą tego, że swoje miejsce na ziemi można mieć po prostu tam, gdzie czujemy się szczęśliwi.

W książce Eweliny owszem, znajdziemy dużo faktów, związanych z danym krajem, możemy przeczytać o tych wymienionych wyżej aspektach, takich rzeczach jak najważniejsze ośrodki turystyczne, kwestie komunikacyjne, kultura, sztuka i rozrywka, którą serwuje dany kraj czy też miasto.

Jednak ja już teraz wiem, że tak książka jest daleka od bycia tradycyjnym i (często spotykanym) nudnym przewodnikiem, z dużą ilością zdjęć, myślników i oznaczeń hoteli odpowiednią ilością gwiazdek.

Po pierwsze – na moje wrażenia z czytania wpływa bezpośrednia znajomość z Eweliną. Całkowicie inaczej pochłania się słowa, kiedy w głowie tak naprawdę mam obraz ich autora. Głos Eweliny, jej miny, to jak słodko przewraca oczami, jak gestykuluje, rumieni się i śmieje. To duży dar, móc w ogóle wziąć w dłoń książkę kogoś kogo się zna i lubi.

Teraz pozostaje druga kwestia…

BO TO MILI PAŃSTWO LITERATURA DROGI JEST.

Sposób w jaki Ewelina opowiada swoją historię jest osobliwy, pełen uszczypliwości, ale wiecie… takiej fajnej, wesołej, lekko ironicznej. Książka pełna jest dobrego poczucia humoru, ciekawej energii. Ale przede wszystkim książce nie brakuje emocji. Bo to o nie tutaj chodzi, autorka potrafi wciągnąć nas w swoje przygody, mamy wrażenie, ze jesteśmy z nią na miejscu, czujemy zapachy z knajp, nadmorski wiatr, pulsujące miasta. Złapałam się na tym, że parę razy, podczas czytania zaśmiałam się szczerze, wzruszyłam się nie raz, a kilka razy nawet byłam w poważnym szoku, po czym pisałam do Eweliny z pytaniem: kobieto, to na serio się stało?

No i tak, stało się.

Czasem łapałam się na tym, że to przecież już dobrze skrojona fabuła, chociaż nie wymyślona, bo przecież przygody w książce opisane są szczere, prawdziwe i realne. Powieść na faktach, albo jak wyżej napisałam, literatura drogi.

Czytając tę książkę zobaczyłam, jak autorka się zmienia. Zmienia się postrzegania świata, jej podejście do siebie i innych. Rozumie, że wie co ma robić, ale zawsze robi to tak jak ona chce. Wpływ podroży, możliwość poznania świata, innych kultur, innych ludzi, wymiana emocji, uśmiechów i gestów – to jest nauka na cale życie i coś co ozłaca naszą osobowość na zawsze. Ewelina ma swoje rozterki, zostać tu, jechać dalej? Jak się zachować – przecież tam gdzie ludzie – tam dziwne sytuacje. Podróże uczą też pokory, otwierają umysł, poszerzają horyzonty. Poruszona tutaj kwestia poszukiwania swojego końca świata jest bardzo ważna, a szczęście daje przede wszystkim podążanie własną ścieżką. Gdzie chcę być dziś, czy chcę tak żyć, jaką naukę wyciągam z dnia, który właśnie się kończy? Warto pomyśleć czy miejsce, w którym teraz się znajduje TO TO, może warto szukać dalej? Czy moja praca, ta obecna – czy ja ją w ogóle lubię? Czy doceniam życie takim jakie jest? Czy umiem wyciągać radość z każdego dnia? To nasz kształtuje.

Poszukiwanie własnego końca świata to jest długa droga. Móc czuć, dotykać, widzieć, poznawać. Sprawdzać w jakiej sytuacji jest nam zwyczajnie dobrze. Marzyć i móc spełniać swoje marzenia.

Bo właśnie drodzy Państwo, to jest też książka o marzeniach.

Koniec świata z Eweliną Gac

Koniec świata z Eweliną Gac

Oprawa graficzna – kosmos!

Okładka książki? Bomba! Widząc już sam jej projekt byłam zachwycona. Do tego dochodzi zakładka. Każdy kraj to inna Ewelina, a co ciekawe – jest to wiernie oddany obraz rzeczywistości, bo zgadza się nawet konkretna fryzura, kolor i długość włosów jaki Ewelina wtedy miała na głowie.

Książkę można też zakupić z kubkiem, również z uroczą grafiką, pić z niego kawę/herbatę/kisiel przy czytaniu książki – chwila bezcenna.

Koniec świata z Eweliną Gac

MÓJ KONIEC ŚWIATA.

Historie, pytania i wydarzenia poruszone w książce pozwoliły mi się zastanowić się, czy ja już swój koniec świata odnalazłam. Czy miejsce i sytuacja, w której tkwię to już the end of road? Chyba nie.

Bo wiecie, ja naprawdę kochałam podróże i miałam w swoim życiu taki rok, gdzie często mogłam codziennie budzić się gdzieś indziej. Ok, życie weryfikuje możliwości, czasem spadają morale, nie będę cały czas szaloną dwudziestką, która lata po największych miastach Europy. Ale myślę, że na dobre falę mogę wrócić powoli i małymi krokami.

Niech będzie to las 30km od domu. Potem zamek 100km dalej. Potem Warszawa, potem Berlin, następnie Paryż, może Moskwa, a na końcu wymarzona trasa własnym camperem, zaczynając w Europie, kończąc w Azji, zwiedzając cały wschód.

Metodą małych kroczków, ale chciałabym otworzyć mapę i chociaż może mój koniec świata jest i tak tutaj, gdzie właśnie jestem, gdzie siedzę i do Was piszę. Ale może powinnam swój koniec świata wzbogacić wspomnieniami z innych zakątków i emocjami ludzi, którzy swój koniec świata mają gdzieś indziej.

W końcu:

„Szczęście to podążanie swoją ścieżką” – Ewelina Gac

Książkę możecie zakupić bezpośrednio ze strony Eweliny, możecie kupić ją solo lub ze wspomnianym wcześniej kubkiem.

KLIKNIJ TU!

CO BARDZO WAŻNE!
Z KODEM PPRZYGRODZKA UZYSKUJECIE 10% RABATU NA ZAMÓWIENIE!

I na koniec:

Bardzo dziękuję tej książce, że pozwoliła mi wysunąć własne – bardzo osobiste wnioski.

Wiem, że mamy teraz czasy, gdzie każdy bloger wydaje coś swojego, a to ebook, a to wersja papierowa. Wszyscy teraz coś piszą, chociaż nie wszyscy powinni i nie wszyscy potrafią. Ale nie każdy też potrafi pisać tak jak Ewelina i nie każdą książkę pochłaniam w dwa wieczory.

Dziękuję ci Ewelinko za cudowną lekcję.

Koniec świata z Eweliną Gac, flatlay, bookstagram, book flatlay, nature flatlay, book, książka, książka flatlay, czytanie,

3 thoughts on “Koniec świata z Eweliną Gac

  1. Dziękuję Ci za piękną recenzję. Mogłam rzeczywiście poczuć jak można odebrać moją książkę- to niesamowite uczucie! Mam nadzieję, że dla innych też będzie czymś w rodzaju drogowskazu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Follow by Email
Facebook
Facebook
Pinterest
Pinterest
Instagram