W zestawie czy osobno? Budujemy stylizacje

Lato w pełni, zrobiło się błogo, a ja mam maaaaasę zaległych stylizacji do pokazania Wam na blogu. Zaległości wynikają z małych problemów z witryną (napływ spamu w komentarzach), co bardzo mnie demotywuję, ale postanowiłam, że chwilowo po prostu nie będę moderować komentarzy, czasowo nie będą się tu pojawiać, jak dojdę do ładu i składu to wezmę się za ich segregację.
Jeśli macie jakieś wskazówki nie bójcie się pisać na email lub chociażby na DM instagrama. Jeśli nie wiecie nadal jak do mnie trafić, zapraszam:

www.instagram.com/pprzygrodzka
Email: kontakt@pprzygrodzka.com

Wracając do tematu.
Przetrząsając ostatnio moją szafę doszłam do wniosku, że czas zacząć kupować... zestawami. Szukać jednej bazy, która przy doborze odpowiednich dodatków lub po zmianie jednej części garderoby zyskuje nową świeżość. Pomyślałam, że fajnie mieć w swojej szafie coś co będzie fajnie sprawdzać się w stylizacjach miejskich, ale też romantycznych czy eleganckich.
I tak oto radośnie wybrałam się do Szachownicy żeby upolować dla siebie coś, co będzie służyć mi latem przy wielu okazjach.
W moje ręce wpadł wariant klasyczny, czyli kombinezon w paski, który stanowi samodzielną, odrębną stylizacje, za to druga opcja to już połączenie 3w1.
Ale może po kolei, zaraz Wam wytłumacze czym kierowałam się przy tym wyborze.

#JUMPSUITLOVER

Tego lata zdążyłam przytargać do domu już cztery kombinezony długie i dwa krótkie. Szaleństwo, chyba jeszcze nigdy nie miałam takiego WOW na tego typu ciuch, tym bardziej że kiedyś uznawałam kombinezony za wysoce niewygodne (toaleta - sami wiecie - jest z tym trochę kombinacji). W tym roku doznałam niemalże olśnienia.
Bo kombinezon to przecież ciuch bardzo uniwersalny. I prosty. Prosty bo nie musimy zastanawiać się nad tym jak dopasować górę stylizacji do dołu i odwrotnie. Przy odpowiednim doborze dodatków możemy kombinezon ubrać... w zasadzie wszędzie. Na co dzień, do pracy, na większe wyjście, na wieczorową kolację, a od niedawna kombinezony podbijają też wesela i inne rodzinne okazje spychając na dalszy plan strojne sukienki typu "słodka beza".
Mój kombinezon z Szachownicy to fajna opcja do pracy i na miasto. Przewiewny i lekki materiał wpisuje się w letnie stylizacje, nie krępuje ruchów, nie ciąży i jest bardzo wygodny. Motyw pasków bardzo lubię, ale to już wiecie. A kolor spranego granatu to coś czego w mojej szafie nadal za mało. W zestawieniu z beżowymi sandałkami Casu jest strzałem w dziesiątkę kiedy chcę się ubrać modnie, a przy okazji wygodnie.

Kombinezon: Szachownica
Sandałki: Casu
Kolczyki: Lollita Accessories 

3w1 czyli stylizacyjne koło.

Wracając do tematu kupowania zestawami. Pięć części garderoby dało mi możliwość zabawy i stworzenia trzech stylizacji na różne okazję.
Co w zestawie się znajduje?
1. Spódnica w paski, opcja midi
2. Biały tshirt
3. Jeansowa katana
4. Jeansowa mini
5. Romantyczna, różowa koszula.

Mając taką bazę zaczęłam miksować.

Zacznijmy może od wersji... romantycznej.

Koszula i spódnica: Szachownica 
Buty: Casu

Różowa koszula to ta część garderoby, która nigdy mi się nie znudzi, bo kolor uwielbiam, ale też koszule same w sobie chętnie noszę. Zestawiając ją z ze spódnicą w paski (nie, to nie są plisy!) otrzymałam sporo zwiewności i dziewczęcej lekkości. W mojej ocenie to idealna opcja na randkę, chociaż na kawę z przyjaciółką też ten zestaw bym ze sobą zabrała. Pudrowe mokasyny dodały słodkości i swoją drogą muszę to powiedzieć: to moje najwygodniejsze buty, zamówione również z Casu.

A teraz ściągamy koszulę, zakładami tshirt i katanę iiiiii...

możemy biec na miasto, na szybki shoping, na lody, spotkać się z rodziną, możemy być aktywni bez ograniczeń. Uwielbiam ten zestaw, przyznaję się bez bicia że śmigałam w nim z uporem maniaka już wiele razy, bo wygoda i prostota tego zestawienia urzekła mnie permamentnie. Jest niezobowiązująco, ale przy tym na czasie. Do tego mój ukochany jeans znowu zaczyna grac pierwsze skrzypce, w końcu to zdecydowany faworyt jeśli chodzi o materiał na 2019 rok.

Pozostając w miłości do jeansu

... ściągamy spódnicę midi robiąc miejsce dla jeansowej mini z guzikami. Zrobiło się frywolnie? Na pewno jest bardziej seksi! Spódniczka jest lekko rozkloszowana, ma też wyższy stan. To świetna opcja na imprezę czy wypad do pubu. Może też na koncert? To wy decydujecie. Ale ja w opcji total jeans bardzo siebie lubię. Swoją drogą, bo wcześniej nie wspomniałam - prawda, że ta katana ma fantastyczny tył? Te wiązanie mnie urzekło! Całość postanowiłam podkreślić butami na słupku z motywem panterki od Royal Fashion, zresztą nie bez powodu akurat na nie padło. Jestem zakochana we wszystkim co ma zwierzęcy print!

Katana, spódnica, mini i tshirt: Szachownica
Zegarek i obrączki: Daniel Wellington
Buty na słupku: Royal Fashion

Gdyby nie te diabelne komentarze - zapytałabym którą stylizację wybieracie dla siebie. Niestety to uciążliwe, nie móc sobie z Wami w ten sposób pogadać. Tym samym jeszcze raz zapraszam Was na instagram, tam już bez problemów technicznych.

Możecie mi też tam dać znać, czy lubicie ubierać się zestawami, czy jednak kupujecie wszystko osobno?

2 thoughts on “W zestawie czy osobno? Budujemy stylizacje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *