Włosove love – HSI PROFESSIONAL

Tyle się zawsze o tych włosach nagadam, jeszcze więcej się naobiecuję, że zrobię cykl o pielęgnacji, must have i pielęgnacyjnych ulubieńcach, potem czasu zabraknie na wszystko i mi głupio. Tak głupio, że w końcu czas stanąć twarzą w twarz przed własnymi obietnicami i cóż… wziąć się do roboty.

No to jestem.

I dziś zaczynam gadać o włosach, bo je lubię i gadać o nich też lubię, a że dostałam od Was sporo pytań na temat mojej pielęgnacji i ogólnie pielęgnacji włosów po ciąży to się czuję w obowiązku aby się uzewnętrznić i odrobinę pobiadolić.

 

Ostatnio coraz częściej podróżuję, a każde nowe miasto = inny hotel = inna woda którą myję włosy. Inny klimat, często zmiana pogody. A to katorga dla moich włosów. Będąc w Łodzi spotkałam się z taką ilością chloru w wodzie, że aż sam zapach odrzucał. W Warszawie woda twarda jak serce mojej matematyczki z liceum (tańczące metafory, ba dum tssss). W górach znów inny klimat, a do tego doszły jeszcze kolosalne upały, promienie UV, które działają na moje włosy jak palący ogień. Ach, najważniejsze. Na wyjazdach zawsze robimy mnóstwo zdjęć, co oznacza dla mnie częstą stylizację włosów wysoką temperaturą, także chcąc nie chcąc – nie pomagam im wcale, a wręcz szkodzę.

Czując totalne wyrzuty sumienia i widząc pogarszający się stan kłaków, które zresztą bardzo lubię i już naprawdę niewiele im zostało aby osiągnąć kolor w pełni naturalny bez cienia farbowania, sięgam po konkretne środki, tym razem mam na myśli profesjonalną pielęgnację kosmetykami HSI Professional.

Ale na początku parę słów o marce.

HSI Professional to marka profesjonalnych produktów do pielęgnacji i stylizacji włosów. Sięgają po nią uznani styliści fryzur, fryzjerzy, a także gwiazdy. Markę można znaleźć również na pokazach mody, a co rewelacyjne dla mnie – teraz także w swoim domu, w małym sanktuarium i spa czyli: we własnej łazience. Do mojej kolekcji zawędrowała więc maska do włosów, termoochronna mgiełka do włosów i jonowa szczotka do włosów.

I teraz mi uwierzcie - bo nie są to słowa na wyrost – ten zestaw często ratuje mi życie w podróży.

 

PRZYGLĄDAJĄC SIĘ IM Z BLISKA…

 

Maska, która nie zawodzi.

Pierwsze co pomyślałam po otworzeniu pudełeczka z maską to to, że pachnie ona tak jak lubię. Jak to mówię: TAK FRYZJERSKO. Zapach faktycznie przywodzi na myśl woń jak z profesjonalnego salonu, ale nie mylcie tego ze swądem włosów ogrzanych suszarką i palonych prostownicą! Zapach kosmetyków fryzjerskich jednak ma to coś, a to miło móc uszczknąć trochę tej przyjemności i przenieść ją do domu. Jednakże nie zapominajmy o najważniejszym. Działanie. Maska dość wysoko w składzie ma keratynę, więc jeśli wasze włosy potrzebują odbudowy (jak moje) i są wysokoporowate (jak moje) to myślę, że możecie śmiało przetestować działanie maski na sobie. Dalej widzimy aminokwasy z kolagenu, które kondycjonują włosy - zmiękczają je i wygładzają. Działają antystatycznie, czyli zmniejszają elektryzowanie się włosów. Olej z kiełków pszenicy, olejek jojoba, olej arganowy – te składniki bardzo lubię i ich obecność w składzie (znowu wysoko, a nie na szarym końcu) bardzo mnie ucieszyła.

Efekt stosowania? Moje włosy lubią równowagę, ale ostatnio bardzo brakuje im protein. Ta maska jest więc jak stworzona dla nich. Włosy z łatwością się układają, lśnią, są gładkie, miłe w dotyku, zapach utrzymuje się na długo, ale nie jest męczący i nachalny. Przyznaję, że maska solidnie kondycjonuje moją fryzurę i dodaje jej świeżości. Na pewno solo nie zapewni mi pełnej pielęgnacji ale jest jej dobrym uzupełnieniem. Jednak warto pamiętać, że nie powinno się stosować jej codziennie, składniki które wyżej wymieniłam stosuję raz na tydzień, maksymalnie dwa razy w tygodniu, aby włosów nie przeproteinować.

Ochrona vs prostownica

Nie będę ukrywać, że praktycznie każda wyprawa, żeby zrobić parę ujęć nowych stylizacji wiąże się u mnie z uruchomieniem prostownicy. Albo kręcę nią loki albo prostuje włosy na druty. Nie muszę nikomu mówić jak wyglądają włosy katowane prostownicą przez dłuższy czas, a o ochronie termicznej jakoś zbyt często zapominałam. Z pomocą przyszła termoochronna mgiełka do włosów.

Delikatny spray ochronny może być stosowany jako serum do intensywnej pielęgnacji oraz do uzyskania lepszych efektów podczas stylizacji włosów na co dzień i na wyjątkowe okazje.

Chroni włosy nawet podczas stylizacji w 230 °C! Układanie włosów staje się przyjemnością.

Ważne jest też to, aby pamiętać że w taki upał nie tylko prostownica czy lokowka niszczą włosy. Robi to też słońce i wysoka temperatura. Tym bardziej ochrona termiczna włosa stała się dla mnie niezwykle ważna, a mgiełka świetnie sprostała temu zadaniu.

Czesać? I jak czesać?

Kiedyś na story pytałam was, jak rozczesujecie swoje włosy. Kiedy są suche czy mokre. Szczotką czy grzebieniem. Czy rozczesujecie je także przed myciem? Wiele kobiet zapomina, jak ważną częścią pielęgnacji jest… no właśnie. Zwykłe rozczesywanie włosów.

Zasady wcale nie są tak skomplikowane. Podstawa to chyba: włosy kręcone rozczesujemy na sucho, proste można na mokro, ALE na mokro rozczesujemy włosy bardzo delikatnie (włosy są bardziej podatne na uszkodzenia mechaniczne), zawsze należy rozczesać włosy przed myciem, ja też wczesuje we włosy odżywki i maski szczotką o dużym rozstawie lub szerokim grzebieniem. Rozczesywanie zaczynamy od końcówek , potem skrupulatnie podnosimy punk czesania.

Szczotka od HSI Professional jest fajna bo jest… uniwersalna. Tak po prostu. Nadaje się zarówno do czesania na mokro i na sucho, daje rade kiedy wczesuje nią maskę, daje radę w domu i w podróży, a do tego jest śliczna, fajnie zaprojektowania i leży w ręce aż miło. Dzięki jonizacji, łuski włosa domykają się, a co za tym idzie – włosy błyszczą i wyglądają atrakcyjnie. Najważniejsza dla mnie jest powierzchnia czesania i jej kształt. Duża, kwadratowa główka to idealny wybór dla osób, których włosy się plączą, a takie połączenie pomaga rozczesywać bezinwazyjnie dużą powierzchnię włosów.

Dla mnie bomba.

W mojej rytunowej pielęgnacji mam wiele standardowych momentów, a także stałych i zaufanych kosmetyków. Przyznam szczerze, że HSI Professional nie znałam i trochę bałam się czy moje włosy taką pielęgnację polubią. Lubię przeżyć takie pozytywne zaskoczenie, tym bardziej że zwykle jednak sięgam po produkty ziołowe, a pielęgnacja profesjonalna często lubi być tylko makeup’em dla włosów. Nie tym razem.

Produkty są naprawdę fajne. Pojechały ze mną od Opola do Łodzi, potem do Warszawy, potem znów do Opola, z Opola do Żywca i chyc znowu do Warszawy. Dały radę i to jak! A do tego nadal mam ich sporo w opakowaniu, co znaczy, że wydajność mają naprawdę zacną.

Stawiam je koło włosowych ulubieńców. Dobrze wyglądają w tym miejscu!

 

Jeśli szukacie takich rozwiązań dla siebie zapraszam Was pod te linki:

https://www.instagram.com/hsiproduct/

www.hsiproduct.com

 

2 thoughts on “Włosove love – HSI PROFESSIONAL

  1. Czytając Twoja recenzję produkty naprawdę wydają się dobre. Moje włosy zrobiły się ostatnio takie suche, że tylko wiązać je by ich nie było widać, nic więcej. Długo szukam odpowiedniej maski lub produktów dzięki moje włosy znów odzyja. Super recenzja oraz zdjęcia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *