Subiektywna lista TOP 10. Ja, sesje zdjęciowe i fotomodeling.

Dzisiaj będzie nietypowo.

Siadłam, poświęciłam parę dni i przygotowałam coś, co kusiło mnie od dawna.

TOP 10 po mojemu.

Niby nowy rok, nowa ja. Chociaż u nas raczej na odwrót, nowy rok, stara ja i proszę się w końcu ode mnie odczepić. Na wszystkich portalach społecznościowych, a także na blogach pojawiły się podsumowania roku 2018, a styczeń to miesiąc postanowień. I ja postanowiłam coś podsumować, ale nie chce żeby to było podsumowanie życia prywatnego. Chciałabym tutaj ująć w małą listę - powiedzmy że ranking - moją osobistą drogę przez świat fotografii…

Dlatego w tym miejscu chciałabym stworzyć listę czegoś co jest mi wybitnie bliskie. Listę najlepszych sesji zdjęciowych w jakich było mi dane uczestniczyć jako fotomodelka.

Zabierałam się za tę listę jak sójka za morze, bo pomyślałam sobie, że wyjdę na jakiś skrajnie narcystyczne babsko, na taką co rozpuszcza ochy i achy nad sobą albo co gorsza… kogoś kto taką listą ma zamiar jednych gloryfikować, a innych celowo spychać na dalszy plan.

Nie! Broń Boziu!

Lista ma być w pełni subiektywna, owszem. Dlaczego to zaznaczam. Bo bardzo zależy mi na tym aby nikt nie poczuł się urażony. Układając ją kierowałam się oczywiście efektem finalnym, ale na starcie muszę zaznaczyć, że nie tylko techniczne aspekty decydowały o tym które zdjęcia wybrałam, a już pewno nie warunkują mojej prywatnej sympatii do fotografa i reszty ekipy. Moja lista nie świadczy o tym, że któryś z fotografów, który robił mi zdjęcia jest lepszy lub gorszy. Wybór mój ukształtowany jest poprzez wspomnienia, to jak się bawiliśmy, klimat na sesji, to w jakim stopniu udało nam się sprostać założeniom sesji. Ale najważniejszą sprawą, kiedy układałam swój ranking była kwestia… realizacji mojego marzenia. Bo jak łatwo się domyślić – duża część planów zdjęciowych była realizacją moich projektów, fantazji i wytworu wyobraźni.

Ten wpis będzie oparty głownie na zdjęciach, łatwo się tego domyślić. Postaram się wybrać maksymalnie 3-4 ujęcia (no dobra, może pięć) z każdej sesji i dodać krótki opis tego jak wspominam plan zdjęciowy i z kim współpracowałam.

Gwoli wstępu…

Fotomodeling jako pasja, a także jako praca towarzyszył mi odkąd skończyłam 17 lat. Więc zabrałam się za to dosyć… późno. Zaczęło się od tego, że wraz z grupą znajomych zafascynowaliśmy się fotografią ludzi (bo miłość do fotografii krajobrazów i sytuacji była w nas już wcześniej), a ja jako jedyna dziewczyna w towarzystwie byłam siłą wpychana przed obiektyw. I tak to się utrwaliło w naszych głowach. Na początku był Digart, gdzie pokazywałam moje fotografie, z czasem pokazywałam też jak pozuję (o ile mnie pamięć nie myli pisałam tam też wiersze, ale coś czuje, że było to coś w stylu… grafomanii). Potem próbowałam robić zdjęcia samej sobie, głównie aby ćwiczyć pracę przed obiektywem, była praca przed lustrem, ćwiczenia mimiki, ciała… A następnie pojawiło się znane wszystkim maxmodels i cóż… Siup – ukazały się pierwsze autorskie projekty. Tak już potem poszło i utrwaliło się na najbliższe 11 lat.

Ale nie przedłużajmy. Let the game Begin i lecimy z rankingiem na całego!

Miejsce 10 – SESJA W BZACH – fotograf: Paulina Siwiec

Sesję tę znacie już z mojego bloga. Szeroki opis tego dnia możecie znaleźć tutaj:

BZOVE LOVE by Paulina Siwiec

Nie chcę powielać słów, dlatego odsyłam Was bezpośrednio do tego wpisu, wydaje mi się, że jest dość wyczerpujący, a co ważne – znajdziecie tam komplet zdjęć z sesji. Ten plan zdjęciowy był naprawdę wyjątkowy, a sesja odhaczyła spełnienie jednego z fotograficznych marzeń, a więc naprawdę warto zerknąć pod link i poczytać, pooglądać.

Fotograf: Paulina Siwiec
Wizaż: Klaudia Kowalczyk – Lipa

Miejsce 9 – MARTA MACHA – fashion

Tę sesję realizowaliśmy w 2013 roku, także ma ona już swoje lata.  Cudownie wspominam czas przygotowań, czas próbnych fryzur, przymiarek stylizacji, ustalania makijażu, kolorystyki. Przy tych zdjęciach mieliśmy naprawdę dużo pracy. A do tego moim wielkim marzeniem, a nawet modelingowym celem było stanąć przed obiektywem Marty Machy.

Sesja kosztowała nas naprawdę ogrom pracy. Postawiłyśmy na 3 stylizacje, od bardzo kolorowej bo całkowitą czarno biel. Dużym wyzwaniem była też fryzura, która wymagała paru godzin pracy, karbowania, tapirowania i splatania. Działaliśmy od bardzo wczesnych godzin porannych do praktycznie samego wieczora. Wszyscy na 100% mocy. Marta jest perfekcjonistką, nie obyło się więc bez poprawek i wielu powtórzeń.

Efekt finalny? Sami oceńcie.

Fotograf: Marta Macha

Wizaż: Katarzyna Jankowska

Fryzura: Karolina Dziewulska

Stylista: Alicja Anigacz

Asysta i video: Filip Ożarowski

Miejsce 8 – Weronika Smieszek – zimowa królowa

Ach, co to był za dzień. Tutaj wspomnienia są o tyle ciekawe, że w dzień tej sesji dowiedziałam się przy okazji, że… BĘDĘ MAMĄ! Wow, emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Ale wracając do samych zdjęć…

Z Weroniką na wspólne fotografowanie umawiałam się bardzo długo, ale wybitnie mi na tych zdjęciach nich zależało, bo klimat który Weronika na swoich fotografiach tworzy jest bajkowy, kolory przedstawionych obrazków są takie miękkie, a ujęcia po prostu mają duszę. Nasze rozmowy i ustalenia trwały chyba aż pół roku, jednak podstawą do rozpoczęcia działania był dla nas temat dopracowany w pełni i odpowiednio dobrana stylizacja. Wybrałam się więc do Zabrza, na miejscu makijażem zajęła się młoda, a niesamowicie utalentowana Paulina, moja imienniczka. Sesja trwała uwaga… zaledwie 30 minut. Czy to źle? NIGDY! To jedynie dowód, że kiedy spotykają się osoby z podobnymi „głowami” i kreatywnością często wystarczy te skromne 30 minut żeby stworzyć to, co od dawna klarowało się w ich wyobraźni . Dodam tylko, że jako tło służył nam zwykły krzak w parku, o ile się nie mylę była to tuja. A więc naprawdę da się zrobić coś z niczego. Z Weroniką dane mi było potem jeszcze raz pracować i myślę, że spotkamy się kiedyś znów, aby ponownie coś razem stworzyć.

Fotograf: Weronika Smieszek
Wizaż: Paulina Kurkowska
Asysta: Bartłomiej Przygrodzki

Miejsce 7 – Seweryn Cieślik – fashion (potocznie nazywamy te zdjęcia „Ptakiem Kiwi”).

Zapomniałam Wam powiedzieć wcześniej. W fotografii zwykle łapałam się dwóch tematów. Po pierwsze: bajki, Disney, Bracia Grimm, ogólnie tematy fantastyki, księżniczek i baśni. A z drugiej strony stało surowe fashion, testy w studio, fotografia modowa. Dlatego możliwość pozowania mojemu guru jeśli chodzi o ten typ fotografii – Sewerynowi – była dla mnie okazją do spełnienia kolejnego, fotomodelingowego celu. Specjalnie na tę okazję zawędrowałam do Łodzi, postawiłam stopy w pięknym i przestronnym studio, mogłam zapozować w rzeczach dla mnie… bardzo unikalnych.

Kolorystyka zdjęć jest odwzorowaniem właśnie tego co bardzo lubię, lawenda, szarości, pastele. Makijaż to w mojej ocenie majstersztyk, czułam się w nim kobieco, plus pięćdziesiąt punktów do pewności siebie. I tutaj znów warto wspomnieć, że te zdjęcia z Sewerynem nie były naszym jedynym spotkaniem. Były jeszcze inne, równie dobrze je wspominam, jak i całą znajomość z ekipą z planu zdjęciowego.

Fotograf: Seweryn Cieślik
Makijaż: Iwona Sawko
Projektant: Milena Sobierajska MILIDIAMI

Miejsce 6 – Karolina Karnaś – Królewna Śnieżka

Oj, Królewna Śnieżka… Kurcze, uwielbiam te zdjęcia. To chyba druga z moich ulubionych bajek z dzieciństwa. Miałam nawet przez chwilę pomysł, aby wytatuować sobie Śnieżkę na udzie, ale ten projekt grzecznie ustąpił miejsca… obrazowi Zdziska Beksińskiego (niezła sinusoida jeśli chodzi o klimat, co?).

Aby zrealizować ten projekt udałam się do Bolesławca, a nawet ciutkę za to miasto. Szczęśliwie dla nas spadło wtedy sporo śniegu, czego totalnie się nie spodziewałyśmy. Karolina specjalnie dla tych zdjęć sama, własnymi rękami stworzyła… szklaną trumnę (no dobra, nie szklaną ale z plexiglassu). Udało się zdobyć imponującą suknię, białą jak śnieg. Nie chciałyśmy robić kolejnych zdjęć, gdzie śnieżka ma swój standardowy strój. Pozwoliłyśmy zadziałać wyobraźni, zinterpretować temat po swojemu, co dało nam dokładnie taki efekt jakiego pożądałyśmy. Nawet włosy specjalnie farbowałyśmy na czerń, na szczęście udało się zdobyć dużą ilość jednodniowych farb do włosów. Czerwone akcenty, takie jak usta i kokarda we włosach były tylko formalnością.

Naszą trumnę typu DIY postawiłyśmy w lesie, na małym wzniesieniu. I teraz wyobraźcie sobie minę okolicznych biegaczy, kiedy dreptając sobie leśnymi ścieżkami nagle widzą kobietę. Kobietę wyglądającą na martwą. Która leży w szklanej trumnie. O mało nie doprowadziłyśmy do kontuzji jednego Pana, który to na nasz widok z przerażenia zaczął uciekać i niewiele brakowało, a zaliczyłby wywrotkę.

Na koniec pozwolę sobie zacytować jeszcze tekst, który idealnie opisuje naszą interpretację bajki o Królewnie Śnieżce:

„Królew­na Śnieżka w dwudzies­tym pier­wszym wieku za­mieniła jabłko na żubrówkę z so­kiem jabłko­wym. Rze­komy sen, w ja­ki po owym jabłku za­padła był tyl­ko ur­wa­nym filmem.
A książę? Pi­jac­kie omamy”.

Fotograf: Karolina Karnaś
Makijaż: Paulina Przygrodzka

Miejsce 5 – Paulina Siwiec – zachód słońca w słonecznikach.

Z Pauliną to ja mam tak, że idziemy na totalny rekord jeśli chodzi o ilość wspólnych projektów. Na dzień dzisiejszy pracowałyśmy razem osiem razy i liczę cicho w sercu, że może uda nam się dobić to okrągłej dziesiątki? Projekt w słonecznikach jest zdecydowanie naszym najlepszym dziełem, odbiór zdjęć był cudowny, otrzymałyśmy wiele wyróżnień za tę fotografię, po prostu… no sukces. Piękny sukces.

Tak duże pole słoneczników nie jest tak częstym widokiem jak nam się wydawało więc Paulina musiała dołożyć ogromnych starań aby takie miejsce znaleźć. Wierzcie mi, kiedy dotarliśmy na miejsce widok mnie powalił. Takiej ilości kwiatów jeszcze nie widziałam, naprawdę coś pięknego. Jednak okazało się, że sprawa wcale nie jest taka kolorowa i piórka z tyłka szybko opadły. Dlaczego? O zgrozo - na każdym z tych pięknych kwiatów siedziało około 10-12 pszczół. A ja do tego panicznie boję się tych owadów, a na ukąszenia insektów jestem uczulona…

Nie powiem, że wepchnęli mnie w te słoneczniki siłą, ale ogólnie wejście w te kwiaty nie było łatwe, bzyczenie pszczół na początku rozpraszało, jednak lęk został pokonany. Zdjęcia robiłyśmy długo i z wielką radością. Do tego możliwość pozowania w tak pięknej sukni, na dodatek w moim ulubionym kolorze tylko dodała mi skrzydeł. Efekt był wart każdej poświęconej temu projektowi minuty! A zachód słońca? Jak nie z tego świata!

Fotograf: Paulina Siwiec
Wizaż: Dorota Swat
Suknia: Ana Louise
Asysta: Bartłomiej Przygrodzki

Miejsce 4 – Dominika Zięba – Black Desert

Wysokie miejsce tych zdjęć w moim zestawieniu nie powinno nikogo dziwić. Na pewno jest to największy sukces jeśli chodzi o skalę i typ publikacji zdjęć. Nasza praca trafiła aż do Francji, wprost do magazynu modowego BeautyMute Paris #70

Była to najbardziej wymagająca, trudna i fizycznie wyczerpująca sesja w moim życiu. Trwała cały dzień, do tego sprawa działa się w pełnym słońcu… Ale przy okazji była to największa przygoda, genialnie przygotowana technicznie sesja, do tego w wyjątkowym i bardzo nietypowym dla mnie miejscu. Pierwszy raz przy sesji brało udział aż tyle osób. O wszystkich szczegółach możecie przeczytać tutaj:

BLACK DESERT dla BeautyMute Paris

Już kiedyś na blogu rozpisałam się dość szeroko jeśli chodzi o te zdjęcia i podobnie jak przy „Bzach” możecie znaleźć tam więcej ujęć z sesji. Pozwolę sobie jeszcze dodać, że będzie co opowiadać synkowi, bo tak naprawdę pozował do tych zdjęć ze mną, byłam wtedy w czwartym miesiącu ciąży.

Fotograf: Dominika Zięba
Wizaż: Katarzyna Sporysz
Stylistka: Joanna Oleszek
Asysta 1: Aleksandra Myszka
Asysta 2 + światło: Bartłomiej Przygrodzki

Miejsce 3 – Marlena Pyszczek – Ogród Botaniczny w Łodzi

Trzecie miejsce na pudle zajmuje piękna sesja, która już na zawsze będzie kojarzyć mi się ze słońcem, radością, mnogością kolorów i z zapachem kwiatów. Z różanecznikami, z czerwienią, różem, odcieniami żółtego i z błękitem. Pozując do zdjęć nawet przez sekundę nie poczułam zmęczenia, bo byłam tak niesamowicie naładowana pozytywną energią.

Tutaj znowu pojawia się kwestia bicia rekordu. Tym razem jest to rekord… czasowy. Ale znowu niestandardowo, bo chodzi o czas umawiania się na sesję. Z Marleną próbowałyśmy się zgrać w czasie, w miejscu i w kwestii finalnego efektu projektu aż… rok. Naprawdę. Pierwsze propozycje padły na Instagramie odrobinę ponad rok przed faktycznym wykonaniem zdjęć. Ale dzięki temu miałyśmy naprawdę konkretne kadry w głowie, a do tego spotkało nas sporo szczęścia jeśli chodzi o jakość kwiatów w ogrodzie botanicznym, bo trafiłyśmy na czas idealnego i pełnego rozkwitu.

Zdjęcia które zrobiła Marlena są po prostu BAJECZNE! Uwielbiam to jak są obrobione, jak nasycone są kolory, jak cudownie jest oddany klimat chwil spędzonych wśród kwiatów. A do tego zabawa i klimat na sesji. To chyba kwestia dopasowania charakterów, ale podczas sesji naprawdę uśmialiśmy się jak dzicy, a czas zleciał nam wyjątkowo szybko. Sama nie wiem kiedy słońce zaczęło zachodzić i trzeba było kończyć, zbierać się do domu.

Ciekawe jest to, że obie z Marleną obserwowałyśmy swoje poczynania od dawna, obie się podziwiałyśmy, a coś żadna nie miała odwagi wcześniej do siebie napisać. A do tego obie pokonałyśmy kawał drogi żeby wspólne zdjęcia stworzyć, bo spotkałyśmy się w Łodzi, a tak naprawdę jesteśmy z dwóch różnych końców Polski. Ale było warto, naprawdę. Tylu krzaków z kwiatami to chyba z nikim jeszcze nie obfociłam!

Fotograf: Marlena Pyszczek
Wizaż: Sylwia Szczodrowska
Asysta: Maciej Kamionka
Aststa 2: Bartłomiej Przygrodzki

Miejsce 2 – Karolina Karnaś – dogi niemieckie

Nic tak mnie nie cieszy jak możliwość pracy ze zwierzętami. Podstawą tego, aby taka praca była poprawna i bezpieczna jest oczywiście wysoki komfort fizyczny i psychiczny tych zwierząt, a także dobre samopoczucie osób, które w danym projekcie biorą udział. I tak właśnie było podczas zdjęć, które wykonywałyśmy z dogami niemieckimi.

Ta rasa zawsze wywoływała u mnie uśmiech na twarzy. Nie ma bardziej dostojnych psów na świecie, ich ogrom, olbrzymie pyski i wielkie łapy wyzwalają w ludziach szacunek do tej rasy, a przynajmniej ja taki szacunek do nich czuję. To już drugie miejsce w rankingu, srebrny medal, prawie najbliższa pozycja. Czemu akurat takie zdjęcia się tu znalazły? Bo to zdecydowanie jedna z tych sesji, na których zagrało dosłownie wszystko. Od świetnych stylizacji, takich które pasują do mnie idealnie i wiem, że mogłabym się tak „nosić” na co dzień, przez profesjonalne przygotowanie psów przez ich hodowców, aż po niezwykłą sympatię do ludzi z którymi współpracowałam. No i sami wiecie. Jestem psiarą. OGORMNĄ PSIARĄ. I możliwość pozowania w towarzystwie majestatycznych czworonogów, do tego w tematyce fashion spowodowała, że na sesji czułam się jak ryba w wodzie. I chociaż ciężko w to uwierzyć, te psy… one pozowały lepiej niż nie jeden człowiek. Leoś i Basia to modele idealne, owszem – Basi zdarzyło się podczas zdjęć parę razy przysnąć, a Leoś poczuł zew przygody, ale cierpliwości i umiejętności eksponowania wewnętrznego piękna to ja bym się mogła od nich uczyć.

Razem ze mną pozowały:
Samiec: LEO PATLAND ( m.Rosa Patland & f.ICH BIN von Haus Tiefenbach); właściciel: Elżbieta Dąbrowska, hodowcy: Joanna Milewska-Kuncewicz, Natalia Najda.
Suka: BUSHRA Qwirynus (m.Ursimi Axedius & f.Angel Diablo Great Dane), Właściciel: Joanna Zielińska, Hodowca: Marcin Jaśkiewicz-Qwirynus

Z ogromną przykrością muszę dodać, że Leosia niestety nie ma już z nami. Za to zawsze będzie w naszych sercach.

Sesja realizowana była w 2016 roku. Pamiętam też, że pomimo zbliżającej się wiosny było wtedy okrutnie zimno. Wiatr wiał jak szalony, a momentami utrzymanie tak dużych i silnych psów na cieniutkich smyczach było trudne i graniczyło z cudem. Na szczęście dopisywało nam słońce, dzięki czemu kolory zdjęć są piękne, nasycone i żywe. Uwielbiam te ujęcia, są jak miód na moje oczy.

Fotograf: Karolina Karnaś
Wizaż/fryzjer: Karolina Dziewulska
Stylizacja: Alicja Anigacz

 

TAMTARARAAAAAM! BUM BUM BUM ,PARAMPAMPAAAAM!
Fanfary, proszę wszystkich o fanfary!

Nadszedł czas na wielki finał!

W końcu tu dobrnęliśmy!

 

MIEJSCE 1 – KAROLINA KARNAŚ – CZERWONY KAPTUREK!

Jeśli nadal mnie czytacie i nie kliknęliście krzyżyka w prawym górnym roku, cieszę się że możecie być ze mną w tym miejscu i zobaczyć moje ulubione zdjęcia, moją tzw. ŻYCIÓWKĘ. Mój crème de la crème jeśli chodzi o wszystkie sesje zdjęciowe w jakich dane mi było uczestniczyć w ciągu ostatnich 11 lat.

Przedstawiam Wam nie tylko ulubione zdjęcia, ale też ulubioną bajkę, którą odtwarzano, rysowano i ekranizowano tak wiele razy…

CZERWONY KAPTUREK.

Ileż to było planów. Ileż przygotowań. Jaka burza mózgów. Najpierw kwestia nadrzędna. Jak zdobyć wilka do zdjęć, no jak. Kto normalny trzyma w domu wilka? W Rosji na pewno ktoś taki się znajdzie, ale w Polsce? Może być ciężko. Zaczęło się przekopywanie internetu, trwało to bardzo długo, aż w końcu na forum stronu Vinted.pl pojawiła się osoba o złotym serduszku i skontaktowała mnie z Piotrem Warmusem. Opiekunem zwierzaka, który mógł być naszym wilkiem, chociaż fizycznie psem, a nie wilkiem był. Masło maślane? Ano troszkę, ale Szaszłyk nie jest jakimś tam zwykłym psem. Szaszłyk to wilczak czechosłowacki, rasa wzbudzająca ogromny respekt, rasa o najpiękniejszych, wilczych oczach. Rasa, która naprawdę jest krzyżówką wilka i psa, stąd właśnie jej niesamowity wygląd. Wilczak czechosłowacki budową, wyglądem i umaszczeniem powinien przypominać wilka europejskiego, a Szaszłyk spełnił te zadanie w 100%.

Po znalezieniu tego niespotykanego bohatera sesji przyszła pora na idealną przemianę w kapturka, szycie sukni, peleryny, fartuszka. Doczepiono i pofarbowano mi włosy, wykonano makijaż. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ponownie trzeba było pokonać długą drogę na plan, bo Szaszłyk to Ślązak, a więc my na ten Śląsk dojechać musieliśmy.

Przysięgam, nie boję się psów wcale. Bez względu na rasę, wielkość, ilość zębów. Nie wierzę w to, że pitbulle zagryzają ludzi na śmierć, a sama prywatnie pragnę mieć hodowlę dobermanów. Ale kiedy pierwszy raz zobaczyłam żółte oczy Szaszłyka, wtedy jeszcze za przyciemnianą szybą – przysięgam – zmiękłam. Kolana miałam jak z waty i pomyślałam sobie: no nic Paulina, on cię zje. Ale przynajmniej umrzesz robiąc to co lubisz. Okazało się, że te żółte oczy są najbardziej kochanymi oczami na świecie, a piesek zamiast chcieć mnie zjeść postanowił mnie jedynie… skosztować. Tak, skosztować, bo przez cały dzień nie mogłam pozbyć się jego jęzora z mojej twarzy, widocznie pies postanowił zacałować mnie na śmierć niszcząc przy okazji piękny makijaż. Nie zmieniło to jednak faktu, że praca z Szaszłykiem to sama przyjemność. Mimo młodego wieku piesek był bardzo dobrze ułożony, reagował na komendy wzorowo (pomijając momenty kiedy znowu postanowił przylepić swój język do mojej twarzy), a Piotr trzymał nad nim pełną kontrolę. Zdjęcia wyszły FENOMENALNIE! Mrocznie, uczuciowo, z właśnie takim klimatem jaki klarował się w naszych głowach. Uwielbiam je, mogę je odtwarzać ciągle i na nowo, mogę się nimi chwalić, bo naprawdę jestem z nich szalenie dumna!

To trochę opowieść o tym co by było gdyby Czerwony Kapturek zamiast Wilka się bać… skrycie go pokochał.

Kochani, tak się właśnie spełnia marzenia.

Fotograf: Karolina Karnaś
Wizaż: Liliana Kata
Fryzura: Justyna Izydorczyk
Peleryna: Zofia Słomska

 

Nawet nie wiecie jak trudno jest stworzyć takie zestawienie, kiedy do swoich zdjęc ma się stosunek bardzo sentymentalny, a tak wiele chwil na planie ciągle się przeżywa i ma się je głęboko w sercu. Bo w końcu była też sesja Księżniczki i Żaby, była Roszpunka, był Pinup na wrotkach, Pinup na zabytkowym rowerze, były sesje w górach, na skałkach, sesje kobiece i w bieliźnie, były zdjęcia tropikalne w palmiarni, a nawet dalekie podróże fotograficzne, prawie aż w Bieszczady. Były kwiatowe sesje beauty, studyjne fashion, zdjęcia na plaży i w zachodzie słońca, jest wielka kolekcja zdjęć analogowych, która wręcz zasługuje na osobny post. Były zdjęcia z sokołem, zdjęcia w wodzie, była Ofelia, był popart. Te 11 lat to piękna droga przez setki, jak nie tysiące ujęć i każde, dosłownie KAŻDE jest wyjątkowe na swój sposób, a każda współpraca na stałe zagościła w mojej głowie i sercu. Przejechałam już chyba całą Polskę dla tych ujęć i przejadę pewnie jeszcze nie raz.

Powoli planuję powrót na plan zdjęciowy, zaczynam ponownie zasiadać do pomysłów na sesje i pomimo, że w branży modelingowej to ja jestem już babcia i #emeryturamocno wierzę, że uda mi się stworzyć jeszcze nie jeden fajny projekt, że przeleje swoje wizje z głowy wprost na matrycę aparatu.

 

Lubicie takie zestawienia? Jak wyglądałby Wasz ranking jeśli chodzi o te zdjęcia?

W komentarzu dajcie znać, która sesja przypadła Wam najbardziej do gustu! Jestem tego bardzo ciekawa!

28 thoughts on “Subiektywna lista TOP 10. Ja, sesje zdjęciowe i fotomodeling.

  1. Ojejujejujeu, jakie piękne podsumowanie, jak dużo perfekcyjnych zdjęć w jednym miejscu :O To co mnie od zawsze zachwyca w Twojej pracy przed obiektywem – jesteś jak kameleon! Czy to bajka, czy fashion, zawsze idealnie się odnajdujesz i efekty są zniewalające. I nigdy w tym wszystkim nie brakuje emocji… tak, że nie patrzę na puste i wyłącznie ładne zdjęcie, ale na całą historię przedstawioną w jednym czy też kilku kadrach.
    Niezmiernie ciepło mi na serduszku, że tak miło wspominasz nasze spotkanie i jego efekty pojawiły się w tym zestawieniu… mój mały prywatny sukces. 😀 Zaczęłam wypisywać ulubione zdjęcia, ale skończyło się na tym, że wyliczyłam wszystkie… XD Nie da się wybrać, każde cudowne, a już nie mogę się doczekać co niebawem zaczniesz tworzyć!

  2. Sesja wzorowana na baśń o królewnie śnieżce skradła moje serce 🙂 każde z tych zdjęć jest magiczne i hipnotyzujące, uwielbiam twoją energię i kunszt fotografa 🙂 cudowne zdjęcia!

  3. Zdjęcia są po prostu obłędne i zazdroszczę ci niesamowicie takich cudownych sesji. Nigdy nie miałam takiej a myślę że to musiała być niesamowita przygoda!
    Wszyscy mi w koło kiedyś mówili że powinnam zostać modelką, niestety wygrała nieśmiałość. Dzisiaj jestem tuż przed 40-ką i o modelingu mogę zapomnieć, chyba że w muzeum hahaha.

  4. W❗ O❗W❗ ❤❤❤ Wszystkie sesje są piękne, ale najbardziej spodobała mi się w słonecznikach i Czerwony Kapturek❗❗❤MEGA❤❗❗

  5. Jestem zauroczona praktycznie każdą sesją, na widok pin up opadła mi szczęka, po prostu sztos! ❤️ Liczę na jeszcze więcej zdjęć w tym roku!

  6. Cudowne zdjęcia 🙂 i jaka piękna modelka. Mnie osobiście najbardziej podobają się te bajkowe – Królewna Śnieżka i Czerwony Kapturek – rewelacja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *