RECEPTA NA ŻYCIE – Torba, która ratuje.

Porozmawiajmy dziś proszę o czymś poważnym. A przynajmniej poważniejszym niż babskie pierdoły typu kosmetyki, ciuszki i fryzury.

Zamknij oczy.

Pomyśl.

Zadaj sobie pytanie.

 

Jesteś świadkiem wypadku. Pomocy potrzebuje niemowlę lub małe dziecko. Dławi się czymś lub co gorsze… Nie oddycha. CO ROBISZ?

Nie życzę Ci takiej sytuacji NIGDY! Ale gdyby, ale jeśli… Wiesz co robić? Jak reagować? Bez względu na to, czy jest to Twoje dziecko, dziecko sąsiadki lub ktoś, kto totalnie jest ci obcy. Pomyśl szczerze, czy potrafisz z pełną świadomością podjąć się ratowania cudzego życia. Do tego takiego małego, kruchego, delikatnego życia? I czy umiesz zrobić to dobrze? Chwila kiedy dzieje się taka tragedia mrozi krew w żyłach, każda sekunda staje się sekundą walki, sekundą na wagę złota. Nie masz czasu żeby szperać w Internecie (chociaż TO TEŻ jest jakieś wyjście), żeby oglądać tutoriale jak przy robieniu makijażu, nie masz czasu rozmyślać. Czy wpadasz w panikę?

Czy wiesz jak ma wyglądać poprawnie wykonana resuscytacja krążeniowo – oddechowa? Jak i ile razy uciskać serce? Jak wykonać sztuczne oddychanie? Po prostu zadaj sobie pytanie – CZY WIESZ JAK PODEJŚĆ DO RATOWANIA ŻYCIA WŁAŚNIE TAKIEGO MALUSZKA?

Jestem mamą. Jeszcze nie dosłownie, bo młody nie podjął decyzji o wykluciu się (co nie znaczy, że nie zrobi tego np. za godzinę). I właśnie teraz dociera do mnie, jak czasem brakuje mi elementarnej wiedzy na tak wybitnie ważne tematy. Jestem odpowiedzialna nie tylko za swoje życie, ale teraz tez za życie mojego maluszka. W sumie też nie tylko… Bo czuję się współodpowiedzialna za los ludzi, którzy ogólnie potrzebują pomocy. Mali czy duzi. Nie ma znaczenia. Zaczynam dostrzegać - bo obserwuję też więcej - że dziecko to czasem… taki generator sytuacji potencjalnie niebezpiecznych. I tutaj pytam samą siebie: czy jestem przygotowana na gorsze wypadki np. zakrztuszenie zabawką czy jedzeniem czy utrata przytomności. Bo niestety przy dziecku może wydarzyć się wszystko?

Oczywiście – pierwsza myśl: wzywamy pogotowie. Ale zanim ono przyjedzie, a sytuacje są różne, nie można zostać biernym i tylko… czekać.

Muszę mieć na uwadze, że przed przyjazdem pogotowia to JA muszę pomóc dziecku. I muszę wiedzieć jak.

Właśnie w tym pomoże mi torba #receptanazycie

Abym sekunda po sekundzie, krok po kroku, bez żadnych pytań i wątpliwości udzieliła skutecznej pomocy. Gdyż wykonując podstawowe czyny, mogę uratować dziecku życie. I podkreślę to znów, Nie tylko mojemu dziecku. Nie tylko mojej rodzinie. Komukolwiek. Bo życia nie kładzie się na szali, która za główną kategorię uznaje co mojsze, a co twojsze.

Ale może po kolei.

Najpierw suche fakty.

Dlaczego w ogóle torba? Toż to przecież ma być w głowie. No niby ma, ale czy w sytuacjach skrajnego stresu naprawdę zawsze myślimy trzeźwo? Ok, każdy w pewnym etapie życia przeszedł kurs pierwszej pomocy. Czy to szkoła, czy studia, czy praca, czy zajęcia BHP. Ale to tak bardzo wylatuje z głowy. W szkole byliśmy szczylami, którzy takie zajęcia traktują jako „wolne od matmy i polaka” i powiem szczerze: ja z tego czasu nie zapamiętałam wiele. Praca? Ok, tu już poważniej. BHP też. Ale często wygląda to tak, że wpada jakiś Pan, coś tam pokaże, coś narysuje, tu uciśnie, tam postuka i tyle z całej pierwszej pomocy. Oczywiście bardzo odpowiedzialne jest samodzielne pójście na kurs, takie wiecie – związane ze samoświadomością. Ale nie każdy jednak się na to decyduje. O zgrozo wiele z zapytanych przeze mnie osób – czy masz za sobą kurs pierwszej pomocy – odpowiadało:

„A po co mi to, pewnie nie będzie mi to potrzebne, pewnie pomoże ktoś inny, pewnie przyjedzie karetka to oni już sobie poradzą”

TO JEST… STRASZNE!

Pozwoliłam zrobić sobie szybką ankietę na moim instastory, żeby z czystej ciekawości zobaczyć ilu z nas dałoby sobie radę z resuscytacją niemowlaka i małego dziecka. Stan na późny piątkowy wieczór? Na 130 odpowiedzi aż 67 odpowiedzi, że… nie dałabym/dałbym sobie rady”.

Z jednej strony pomyślałam sobie – nie jest źle, spodziewałam się, że zdecydowana większość nie podoła, ale po chwili przyszła myśl: HALO, ALE TO JEST PRZECIEŻ POŁOWA ZAPYTANYCH!

To trochę tak, że ludzkie życie ma 50/50 szans na to, aby być uratowane.

Brutalne? Owszem. Przerażające? Jeszcze bardziej. Dlatego wrócę do pytania z początku tego tematu.

Dlaczego torba? O co chodzi? Po co mi to?

Otóż odpowiedź jest banalna: BO TO PROSTE ROZWIĄZANIE.

Możesz ją mieć stale przy sobie. Idąc do sklepu, na spacer z dzieckiem, w domu. W każdym miejscu będzie pod ręką jeśli zdarzy się coś złego. A schematy pomogą Ci szybko podjąć odpowiednie kroki nawet w przerażającej Cię sytuacji. Boisz się, że wpadłabyś w panikę jeśli maluch nagle straci przytomność? Te kilka ważnych rad obecnych na torbie pozwoli Ci szybko i fachowo udzielić pierwszej pomocy, co może uratować dziecku życie. To taki… notatnik z ważnymi zasadami. Krok po kroku dyscyplinuje nas i pomaga działać. Działać w tym czasie, kiedy każda chwila to chwila ratowania życia.

Dane techniczne

Torba przyszła zapakowana w niewielki kartonik bez zbędnych dodatków i dupereli (brawko brawko, bez marnowania makulatury!), do paczki dołączony był notesik, który rozbroił mnie całkowicie. Notesik ten wykonany jest na wzór… lekarskiej recepty. A tak naprawdę jest po prostu gotowym miejscem na listę zakupową. Motyw jest niezwykle zabawny, kobiecy, bardzo pomysłowy. Nawet mąż jest nim oczarowany i śmieje się, że jak będę na zakupy chodzić z takimi receptami - czeka go rychłe bankructwo.

Torba jest uszyta w Polsce z wysokogatunkowej grubej bawełny. Dzięki temu mam pewność, że będzie mi służyła przez lata. Dno, boki i ucho uszyte są z jednego szerokiego kawałka materiału dzięki czemu ciężar torby będzie rozkładał się równomiernie, a ucho nie będzie się wżynać w moje ramię. A ponadto nie wrócę do domu z torbą z oderwanymi uszami jak to ma zazwyczaj miejsce przy cienkich, prawie przezroczystych torbach z doszywanymi u góry uszami. Idealna długość ucha sprawia, że torbę mogę nosić na ramieniu, przez głowę lub zawiesić na rączce dziecięcego wózka. Jej pojemność i wytrzymałość sprawi, że zmieszczę w niej wszystko co jest mi niezbędne przy dziecku lub podczas zakupów.

 

Wymiary:
Wielkość 36 cm x 40 cm
Dno i boki 6cm
Ucho 90cm długości, 6 cm szerokości

 

Tutaj warto też wspomnieć o dodatkowym plusie takiej torby. Jest ona po prostu… ekologiczna. Zabierając na zakupy właśnie szmacianą torbę unikamy generowania kolejnych plastikowych odpadów, których na naszym świecie jest już stanowczo za dużo. Chodzenie z własną materiałową torbą i odmawianie plastikowej jednorazowej siateczki stało się symbolem stylu #zerowaste. Ale czy w tym nurcie chodzi tylko o to? Życie człowieka to znacznie więcej niż kupowanie i spożywanie jedzenia. Niestety generujemy śmieci i zanieczyszczenia również zapewniając sobie ubranie i ciepło, dbając o higienę, chcąc się przemieszczać, pracować, a także korzystać z życia społecznego lub kulturalnego. A można zacząć dbać o środowisko od tak prozaicznej sprawy jak własna, materiałowa siatka.

Ratuj życie – krok po kroku

Na torbie znajdziemy dwie instrukcje. Czerwoną – ZADŁAWIENIE i niebieską –RESUSCYTACJA. Instrukcjom towarzyszą rysunki, które pokazują np. jak ułożyć dziecko  podczas udzielania mu pierwszej pomocy lub też jak ułożyć dłonie do masażu serca. Informacje są jasne i klarowne, czyli takie jakie być powinny w sytuacji kryzysowej. Zdania sformułowane są przejrzyście, prosto, tak aby pozwoliły na natychmiastową reakcję bez straty czasu na niedomówienia i domyślanie się.

Czy taka torba dodaje odwagi? Tak. Przynajmniej ja czuję się pewniej, bo nawet jeśli nie jestem na zakupach, nie mam trybu #szalonyszopinginstamatki i nie biegam jak wariatka po galerii (za bułkami, kremem na zmarszczki czy też na mój cudny celullit, albo po prostu - ostatnimi rzeczami do wyprawki), a jestem np. w domu, to mam z tyłu głowy świadomość, że ta torba JEST. Że leży w szafce albo wisi na wieszaku koło kurtek i gdyby coś, gdyby stało się coś czego nie chcę – mogę po nią biec, otrzeźwić umysł i skorzystać z tak cennych rad. Bo nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.

I co ja o tym wszystkim sądzę?

Torby powstały z pomysłu i zaangażowania MAMY BEZ RECEPTY. Mama ta to nikt inny jak Anna Joniec – Bieniek. Ania jest farmaceutką, mamą, żoną i bardzo fajną osobą, dzięki której powstają takie miejsca jak jej blog i takie rzeczy jak chociażby te niezwykle przydatne torby.

Jestem ogromna fanką takich inicjatyw. Osobiście myślę, że tematy pierwszej pomocy są jednak troszkę z tyłu jeśli chodzi o rzeczy nad którymi powinno się pracować. Zwykle właśnie mamy z nimi styczność raz, dwa razy w życiu i szybko odchodzą w niepamięć. A myślę, że jest to wiedza elementarna, którą należy powtarzać, pielęgnować, oswajać się z nią na nowo.

No bo tak. Co mamy? Mamy WOŚP i Jurka Owsiaka, który daje dużo z siebie jeśli chodzi o pierwszą pomoc. Mamy czasem akcje organizowane przez prezydentów miast. Czasami też nauczyciele w szkołach coś dzieciakom zorganizują. I to tyle. Naprawdę tylko tyle. Gminy i urzędy wolą wywalać kasę na nowe kwietniki koło swoich budynków reprezentacyjnych, woli się organizować święto pieroga w Pipidowie Dolnym, ludzie wolą się bawić w przepychanki i polityczne batalie. A o tak prozaicznych sprawach jak SPRAWA RATOWANIA ŻYCIA się zapomina.

Dlatego jestem bardzo na TAK jeśli chodzi o takie inicjatywy jak tego typu torba. I zawsze będę pochwalać wszelkiego rodzaju samodoskonalenie się, a już szczególnie na płaszczyznach związanych ze zdrowiem i możliwością pomocy innym.

Na koniec ważne linki.

Blog Ani znajdziesz tu:

http://mamabezrecepty.pl

A torbę kupisz tu:

http://mamabezrecepty.pl/sklep/produkty/10-torba-recepta-na-zycie-by-mama-bez-recepty-czerwona.html

 

Przy okazji zapraszam na mój instagram, gdzie pisze więcej o tego typu akcjach:

www.instagram.com/pprzygrodzka

 

15 thoughts on “RECEPTA NA ŻYCIE – Torba, która ratuje.

  1. Torba naprawdę bardzo pomocna! Mam małe dziecko i dwa razy miałam taką sytuację gdy się krztusiło. Za pierwszym razem nie wiedziałam co robić, ale na szczęście udało mi się. Później poszłam na kurs pierwszej pomocy.

  2. Ja niestety czuje, że z braku wiedzy spanikowałabym i nie była pewna co robić. Tym bardziej, że z dziećmi nigdy nie miałam specjalnie kontaktu i nawet jak nic się nie dzieje to mam dystans 😂
    Ale całkiem poważnie – to wiedza, którą mieć TRZEBA.

  3. Rewelacja! Też zaznaczyłam nie, bo tak mi podpowiadało sumienie. Mój syn się kiedyś zadławił, choć przy stole siedzialo 4 dorosłych! Na szczęście zareagowaliśmy szybko, ale najszybciej chyba szwagier a nie na albo mąż! Zresztą jak już dziecko się rodzi to każda matka we wszystkim widzi potencjalne zagrożenie! Do tego stopnia, że jak syn spał w swoim pokoju to potrafiłam się o 2 w nocy zerwać i przestawić jakis mebel bo byłam przekonana, że może na niego wpaść na przykład…

  4. Nieświadomość osób o pierwszej pomocy jest przerażająca, powinno się kłaść na to większy nacisk – zdecydowanie! Należy jeszcze wziąć pod uwagę to jaka znieczulica panuje w niektórych osobach, nawet jeśli chodzi o osoby które zaslabna itp. Miałam taka sytuacje ze ja i moj mąż wraz z kolega spotkaliśmy na srodku parkingu chłopaka który się niezbyt ruszał, oczywiście się nim zainteresowaliśmy, a inni ludzie którzy przechodzili obok tylko dziwnie się na nas patrzyli, ostatecznie okazało się ze chłopak był pijany i nie umiał dojść do domu, zadzwoniliśmy po policję, która odwiozła go do domu, na szczęście nic mu się nie stało i nikt go nie rozjechał, strach pomyśleć co by było gdyby na nas nie trafił i wyszedł na ulice która miała dosc duże natężenie ruchu. Obok personel z pizzeri wyrzucił go na parking i nie obchodziło ich to ze ktoś mógł go potrącić, bo z nimi rozmawialiśmy. 🙈

  5. Bardzo dobry pomysł z taką torbą. Nawet jeśli teoretycznie wiemy jak przeprowadzić pierwszą pomoc, to w momencie gdy czyjeś życie jest zagrożone ciężko zebrać myśli i taka torba na pewno może dużo pomóc

  6. Mam małego synka i obawiam się że jeśli nie daj Boże coś złego by się stało to popadłabym w panikę i kompletnie nie wiedziała co robić …ta torba jest świetną pomocą dla każdego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Follow by Email
Facebook
Facebook
Pinterest
Pinterest
Instagram