Mommy Planner – Jestem mamą, mogę wszystko!

Lubicie planować?

A może żyjecie z chwili na chwilę i wszystko co robicie jest totalnie spontaniczne?

Ja właśnie wkraczam w ten etap życia, kiedy powoli do planowania… trzeba się przyzwyczaić. Od zawsze byłam osobą, która kocha pisać, notować, tworzyć mapy myśli, kolorowe chmurki planów, podkreślałam swoje zapiski różnymi mazakami (to mnie ratowało na studiach) i zdecydowanie moją ulubioną czynnością było grupowanie swoich myśli. Ta tendencja została mi do dziś, nadal kreślę i bazgrolę, ale teraz przynajmniej wiem, że robię to w konkretnym celu.

Kiedy stanęłam przed wyborem swojego pierwszego, poważnego plannera (a marzyłam o nim bardzo długo – mąż mi świadkiem co ja się na ten temat namarudziłam) zastanawiałam się, jak on powinien wyglądać. Kolory? Im więcej tym lepiej. Rubryki? Wybornie, niech będzie ich ogrom. Podział tematyczny, różnorodne kategorie, piękna oprawa graficzna i solidne wykonanie.

No i jest.

Mommy Planer.

JESTEM MAMĄ, MOGĘ WSZYSTKO!

Za miesiąc mój sen się ziści. Na świecie pojawi się Karol. Wyczekany, wymarzony, wymodlony syn. Będę pełnoprawną mamą, taką z krwi i kości.

I wtedy też się zacznie…

JAZDA BEZ TRZYMANKI.

Jak to wszystko pogrupować? Jak ogarnąć życie, tak aby nie oszaleć. Życie moje, mojego dziecka, moją pracę, dom, męża, psy, fotografię, a nawet tego bloga – bo przecież na niego też trzeba znaleźć czas?

Może zacznę od tego, że jestem osobnikiem dość… roztrzepanym. Często zapominam. A to o tym, że coś trzeba odebrać, a to że raty trzeba zapłacić (sick!), że coś gdzieś miałam wysłać, do kogoś oddzwonić, coś zamówić. I każdy pewnie teraz myśli: NO ALE PRZECIEŻ SĄ ELEKTRONICZNE KALENDARZE. No są, ale co z tego jak ja ich nie lubię? Telefon może dzwonić pół dnia i to tak głośno, że zmarłego obudzi, a ja go i tak oleje, powiadomienie wyłączę, a jedyne gdzie zaglądam to właśnie… zwykły, papierowy kalendarz. To co zanotuję własną dłonią zapamiętam lepiej. Mam naturalny odruch zaglądania w notatki przy porannej kawie. Dlatego nie wyobrażam sobie przeniesienia nagle moich notatek do czegoś co jest elektroniczne. Poza tym cały czas powtarzam jedno: PIÓRO NIE ZAWODZI.

Wiem od przyjaciółek, mamy, siostry, kuzynek – jak pojawienie się dziecka wiele zmieni w naszym życiu. Skończy się czas na beztroskę, a ja będę musiała zacząć być w pełni odpowiedzialna. Ale chcę to zrobić tak, aby nie oszaleć. Wiem, że będę przykładem i idolem mojego dziecka, dlatego nie mogę tracić głowy. Ale chcę też zachować swój wewnętrzny luz, który tak bardzo mnie cechuje. Który daje mi dużo siły. A żeby go nie stracić, na pewno będę potrzebować też czasu dla siebie. Na spotkania towarzyskie, pracę, pasje, moje małe przyjemności.

Mommy Planner stał się więc moim niezbędnikiem. Im bliżej porodu tym bardziej dociera do mnie fakt, że mniejsza ilość czasu = dam radę zorganizować się lepiej. A Mommy Planner cudownie w tym pomaga. Oczywiście na początku musiałam się z nim obyć, nauczyć z niego korzystać, ale teraz czuję, że trochę do mnie mnie… przylepił?

Planner to nie tylko miejsce na notowanie tego co jest w moim obowiązku, to miejsce na notowanie tego, co i jak robić, aby czuć się ze sobą lepiej. Taka samopomoc w realizacji codziennych zadań, jakby automatyczne dodanie sobie energii. Nic mnie tak pozytywnie nie nakręca jak myśl, że mam wszystko pod kontrolą, że mam ten mityczny PLAN! Daje mi to magiczny oddech, bo wiem że jakkolwiek sytuacja się nie potoczy, ja wiem na który tor wskoczyć i którędy biec aby nie stracić głowy. A nie oszukuję się, że kiedy pojawi się Mały, nie raz będę zaskoczona tym, jak życie potrafi być przewrotne.

CO KRYJE W SOBIE MOMMY PLANNER

  1. 3 tasiemki, aby zaznaczyć sobie to co najistotniejsze
  2. Harmonogram godzinny od 7.00 do 22.00
  3. Kalendarz roczny
  4. Miejsce na kontakty, notatki i gryzmoły
  5. Domowy budżet i daty płatności rachunków (idealne dla mnie – człowieka sklerozy!)
  6. Planowanie celów, plan treningowy, party planner, lista prezentów
  7. Planowanie rodzinnych podróży
  8. Co na obiad czyli lista ulubionych potraw
  9. Rodzinne okazje/rocznice/urodziny
  10. Książki do przeczytania i filmy do obejrzenia (to miejsce zapełniam wyjątkowo szybko!)

Uwielbiam w Mommy Plannerze to, że mogę swoje notatki datować sobie sama. I kocham te wszystkie szczegóły i niuanse, których nie znalazłam w innych plannerach, mowa tu o miejscach, gdzie mogę zanotować np. co wywołało danego dnia uśmiech na mej twarzy. Sentencje, porady i dobre słowa, które umieściła w nim autorka to mój tzw. „motywator codzienny” i w żadnym wypadku nie jest infantylny. To są naprawdę fajne słowa, które w sytuacji obniżenia nastroju działają jak mocna kawa, energetyk, albo przynajmniej jak bardzo słodki cukierek. Do tego oprawa graficzna. Kobieca, delikatna, ale zarazem słodka i taka urocza. Mój wariant to Sophie Gold, przy wyborze koloru kierowałam się oczywiście… płcią mego dziecka! Ilość stron zachwyca, bo planner jest gruby, przepastny, ma ogrom miejsca na dodatkowe notatki, a zamknięcie go w twardej oprawie, której rogi zakończone są złotymi narożnikami to istny strzał w dziesiątkę. Wyciągając go z torebki nie sposób nie zrobić nim dobrego wrażenia.

CZEGO UCZY PLANOWANIE?

Przede wszystkim… pokory. Wyrobienie w sobie nawyku sumiennego notowania kosztuje dużo upartości i samokontroli, ale kiedy sprawa wejdzie w krew to w odpowiednim momencie po planner sięgam mimowolnie. Planowanie uczy też wybiegania w przyszłość, umiejętności oceny sytuacji i możliwości – realnie i rzetelnie, bo głupio by było nie spełnić potem swoich własnych oczekiwań. Uczy też konkretów, bo chcąc nie chcą muszę zebrać myśli, uściślić je tak, aby zanotować je jasno, przejrzyście i rzetelnie. Planowanie daje też możliwość łatwiejszego określania i kategoryzowania swoich celów. Chodzi mi tu o zasadę: co jest ważne, a co ważniejsze. Kiedy trzeba podjąć decyzję, co wybrać, kiedy budżet, godziny w dobie, dni w tygodniu i nasza cierpliwość się kurczą. Ale to co dla mnie jest najważniejsze, najcenniejsze i odbieram jako najwyższy plus…

Planowanie uczy szacunku do własnego, wolnego czasu, szacunku do swoich sił witalnych i do swojej pracy.

Bo nie ma niczego gorszego niż marnowanie czasu, tym bardziej kiedy tak naprawdę mamy go mało, a szczególnie jeśli jest go mało dla samej siebie i swoich bliskich. Tym bardziej kiedy tak jak ja: masz milion pomysłów na minutę i dociera do ciebie, jak fajnie i wesoło jest móc realizować je wszystkie, krok po kroku.

Mi to daje szczęście.

A Tobie?

 

"Doceń siebie jako kobietę, mamę, człowieka.
Uwierz w siebie.
Jesteś mamą, możesz wszystko!"

www.mommyplanner.pl

Mały postscriptum.

Jeśli planner Ci się spodobał, a moja ocena wzbudziła Twoje zaufanie - koniecznie musisz wiedzieć, że lada chwila na moim profilu na instagramie www.instagram.com/pprzygrodzka pojawi się rozdanie, w którym będzie można wygrać właśnie taki planner. Także czekajcie, obserwujcie, bądźcie czujni, zabawa będzie świetna, tak samo jak nagroda w rozdaniu!

17 thoughts on “Mommy Planner – Jestem mamą, mogę wszystko!

  1. Dla mnie również nie ma nic lepszego niż zapisanie wszystkich mysli, planow, obowiązków na papierze. Bo co jak co, ale to jest o niebo lepsze niż telefon. 😉
    Taki planner to niezla alternatywa, wszystko super obmyślane, ładnie wygląda nic tylko się kusic i kupować ❤

  2. Ze mną jest naprawdę dziwnie. Nie lubię spontaniczności, nie cierpię niespodzianek. Wszystko muszę mieć poukładane i zaplanowane. Ale planera nie mam. Wszystko mam w głowie, czasami zapisuję plany w kalendarzu ale po kilku dniach zapominam do niego zajrzeć :)?

  3. Ja nie umiem planować, u mnie wszystko dzieje się spontanicznie, z dnia na dzień, z chwili na chwilę, troche mnie drażni to bo tak naprawdę dużo bym zrobić chciała a zwyczajnie brakuje na to czasu. Nie wiem czy udało by mi się nauczyć takiego planowania. Muszę to przemyśleć, bo świetnie to napisałaś, i podziwiam was, Ciebie i inne dziewczyny co tak dużo robią i na wszystko znajdują czas. A Ty zaraz malutkiego będziesz miała na świecie to tak samo szacun za cierpliwość i dużo pewnie przed Toba niespodziewanych niespodzianek. Ale dasz radę, z takim plannerem to na 200% dasz radę ??

  4. Od dawna planuję zabrać się za planowanie i brakuje mi właśnie takiego plannera. Wiecznie o czymś zapominam i mimo, że jestem młoda i to nie wynik początku sklerozy to jednak mam tyle na głowie, że nie sposób wszystkiego dopilnować bez notatek. Chętnie poznam ofertę tej firmy bo ten wykonany jest po prostu genialnie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *