„BASIC WITCHES” Magia Kobiecości

Jak osiągnąć szczęście? Jak być kobietą spełnioną zawodowo? Jak utrzymać przyjaźń, miłość, dobre relacje rodzinne? Co zrobić aby osiągnąć sukces w pracy, a kariera szła w dobrym kierunku? Co zrobić, aby biła z ciebie pewność siebie, blask, siła, aby ludzie się za tobą oglądali i mówili „wooooow”? Jak przywołać sukces? Odpowiedzi znajdziesz w książce „BASIC WITCHES. Magia Kobiecości” Jaya Saxena i Jess Zimmerman.

Brzmi jak kolejna książka trenerów personalnych tzw. „kołczów”, którzy pakują nam do głowy, że wystarczy optymizm, wizualizacja marzeń i upór aby podbić świat? Na szczęście – nie tym razem.

Umówmy się już na początku. NIENAWIDZĘ MODY NA COACHING. Uważam, że jest to największe raczysko na obecnym rynku pracy i nie tylko.  Osobiście podchodzę do tego jak do zjawiska szkodliwego, bo teraz w sumie takim „kołczem” może być każdy, a przynajmniej wielu uważa, że tak właśnie być powinno i prawdy płynące od takich ludzi mają często bardzo… luźne przełożenie na realia naszego świata.

Jedno jest pewne – ludzie potrzebują pewnego rodzaju przewodników duchowych. Ja też. Ale niech to będzie rozsądne, realne i… przynosi prawdziwe skutki. Bez pustych, motywacyjnych bredni. I dlatego właśnie „Basic Witches” nie jest kolejną czczą, przesadnie rozbuchaną książką coachingową (to się w ogóle odmienia?!).

Pozycja wydana jest przez Wydawnictwo Feeria. Jej premiera miała miejsce 3 października 2018 roku.

Kim jest współczesna czarownica? O co w ogóle chodzi z tymi czarami?

Masz czasem wrażenie, że mijasz na ulicy kobietę i czujesz, że bije od niej fajna energia, jakiś blask, urok i myślisz sobie: ta to musi mieć fajne życie?

Ja tak. Paręnaście razy dziennie. I nie, że takiej kobiecie zazdroszczę lub co gorsza uważam, że to złe. Zastanawiam się co ona w sobie ma, co zrobić żeby też to mieć. I chyba już wiem co to.

CHARYZMA. Magia kobiecości.

To chyba taki stan, gdzie kobieta umie zaczarować samą siebie i swoje otoczenie tak, że… żyje jej się ze sobą dobrze. Bo wierzycie w to, że rzecz, którą powtórzymy sobie 100 razy staje się prawdą? To jest właśnie taki wstęp do… czarowania.

„Współczesna czarownica nie ma nic wspólnego z kobietami, które płonęły na stosie za nadprzyrodzone moce. Ta książka nie nauczy cię, jak lewitować, zdobyć bogactwa ani komunikować się z duchami. Natomiast może cię nauczyć mantr, zaklęć, rytuałów i innych drobnych, codziennych czarów, które pozwolą ci wykorzystać twoje ukryte zdolności i moce”.

Na czym to wszystko polega?

Dostajemy do rąk własnych potężne kompendium wiedzy pełne prawdziwych… rytuałów i zaklęć, z wyszczególnionymi składnikami, sposobami postępowania i instrukcjami. Znajdziemy tam porady co zrobić aby na przykład: odprężyć się przed stresującą wizytą u lekarza, przyciągnąć prawdziwą przyjaźń, porozmawiać swobodnie z partnerem o seksie, pogodzić się ze stratą, zmienić swoje negatywne zachowania, zadbać o swoje przyszłe ja, nauczyć się odmawiać. Brzmi jak banał? Doprawdy? Zastanówmy się. Ale tak szczerze… Czy ZAWSZE i WSZĘDZIE potrafimy wypowiedzieć głośne NIE kiedy tego potrzebujemy? A ile razy zastanawiałyśmy się, czy wyglądamy nadal fajnie i oryginalnie, czy może właśnie wchodzimy w rewir: „stój, bo to jest dziwne”? Czy wiemy jak z klasą i dobrymi manierami przyjąć komplement? No bo umówmy się – ja zawsze palę buraka, zaczynam się jąkać i osiągam skutek zgoła odwrotny do zamierzonego. Ile razy moja reakcja na uprzejmy komplement była… negatywna i nieuprzejma (WTF Paulina co z tobą?!) – chociaż nie tego chciałam i myślałam, że nie tak to zabrzmi?

Pozycja zawiera siedem rozdziałów podzielonych tematycznie - jeśli chodzi o wspomniane wcześniej rytuały i zaklęcia. Każdy z nich jest pełen prawdziwych i bardzo szczegółowych rad, jak dany czar przygotować i dokładnie przeprowadzić. To gotowa instrukcja, swego rodzaju przewodnik duchowy – ale jak wspomniałam wyżej, bez banialuk w stylu: wszystko jest możliwe, jeśli tylko w to uwierzysz. Jaya Saxena i Jess Zimmerman dają nam coś w rodzaju przepisu, pomysłu, sugestii… jak przepis na ciasto. Tyle że bez ciasta. Rozumiecie? Pewnie nie. Ale to może lepiej, będziecie mieć powód, żeby chwycić za „Basic Witches” i przekonać się o jej magii na własnej skórze.

Książka mówi nam o sile autosugestii. Ale takiej podpartej prawdziwymi zaklęciami, jakie możemy rzucić na siebie, aby dodać sobie animuszu. Znajdziemy też tam sporo porad urodowych, żywieniowych, podpowiedzi na temat aktywności fizycznej, a także tego jak mądrze odpoczywać. Dowiemy się jaki talizman warto nosić przy sobie, jak pogodzić się ze swoim ciałem, co robić, aby stwarzać samej sobie świetne okazje do osiągnięcia zwykłej, prostej i pierwotnej radości. No bo jeśli coś trudno zacząć albo po prostu kontynuować, albo JEDNO I DRUGIE, warto przeznaczyć chwilę lub też rzucić na siebie czar, by oznaczyć swoje nowe przedsięwzięcie.

Olbrzymim plusem jest piękna oprawa „Basic Witches”. Ilustrację do niej wykonała Camille Chew. Szata graficzna zachowana jest w kolorach fioletu, czerni i złota. Rysunki są zabawne, ale zawierają nutkę mistycyzmu i mrocznego klimatu.

Książka ta ma niesamowicie ciekawą, lekko zabawną formułę. Znajdziemy tam nie tylko historię czarownictwa i wyjaśnienie, dlaczego to właśnie w takich kobietach tkwi siła. Trochę historii, trochę faktów, trochę legend. To wszystko okraszone nutką tajemniczości, ale też… dużą ilością uśmiechu. Dobrego nastroju. I zrozumienia. Bo tylko czarownica zrozumie doskonale, że innej czarownicy też wypada kiedyś pomarudzić.

Podsumowując.

Jakkolwiek to zabrzmi…

To nie jest książka dla głupich kobiet.

Tak, wiem, straszne, jak mogę nazywać inne kobiety głupimi. Ale nie zrozumcie mnie źle – chodzi mi jedynie o to, że autorki tego osobliwego poradnika próbują pokazać nam, jak wiele zależy od naszego własnego zdania, jak ważna jest umiejętność wyjścia przed szereg, jak ważna jest odwaga, ale taka… rozsądna odwaga – kiedy człowiek mierzy siły na zamiary.

Czy uważam, że jest to pozycja niezbędna? Oczywiście, że nie. Bo to co niezbędne każdy określa wedle własnego uznania. Ale wierzę, że książka daje sporo mądrej wiedzy. Wiedzy praktycznej, merytorycznej… A do tego czytając ją możemy się świetnie bawić. Bo i o tej warstwie – rozrywkowej – też nie można zapominać. Cieszę się, że trafiła w moje ręce. Odprawiłam dzięki niej już parę rytuałów. Dzisiaj czeka mnie czar na opiekę nad sobą. Czyli prosty, neutralny płciowo rytuał, który pozwoli mojemu kremowi na noc osiągnąć wybitne moce. Brzmi absurdalnie? Zaręczam, to fajniejszy czar niż Wam się wydaje, ale to czas kiedy musicie sprawdzić go sami…

"Jeśli zabierasz głos, gdy każą ci być cicho i kochasz rzeczy czy ludzi bez względu na to, czy inni to akceptują - to zdecydowanie jesteś jedną z nas"

BASIC WITCHES. Magia Kobiecości

21 thoughts on “„BASIC WITCHES” Magia Kobiecości

  1. Normalnie nie siegnelabym po taką książkę gdyż pomyślałam, że to kolejna książka o glupotach. Po twojej recenzji zmieniłam zdanie i zaciekawiła mnie. W życiu bym nie powiedziała, że znajdą się tam takie wskazówki 🙂

  2. ojeju, na początku myślałam że będzię coś o układaniu tarota, choroskop, numerologia, a tu takie coś, coś bardzo ciekawego 😊😊 Myślę że fajnie się czyta wieczorem takie książki 😊😊

  3. Mimo wszystko – unikam książek takich, jak ta. Często przeładowane są pseudopsychologią, co mocno mnie drażni… 🙂 Chociaż po Twojej recenzji może zerknę, co takiego jest w tej 😉

  4. Nawet nie słyszałam o tej pozycji. Trochę jestem wyjęta z życia ostatnio. Jednak widziałam tę książkę u Ciebie na Instagramie (choć teraz więcej mnie tam nie ma, niż jestem). Zaciekawiła mnie ta książka, pomimo, że takich rzeczy nie czytuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *